Jeśli interesuje Cię odniesienie SUKCESU w życiu, zajrzyj tutaj:



W jaki sposób inwestując w siebie możesz w ciągu jednej godziny zarobić 300 PLN?!





POWODZENIA!

sobota, grudzień 13, 2008

Szkoła Sukcesu - jak to się zaczęło







Kilka lat temu, kiedy pokomunistyczna odwilż w kraju na dobre się rozkręciła, zaczęłam znowu pisać po polsku. Zmiany w Polsce były taką ogromną podnietą, że nie mogłam się powstrzymać od tego, by podzielić się wiedzą, która zmieniła moje życie, a która wówczas była w Polsce prawie nieosiągalna. Muszę przyznać, że po latach sporadycznego tylko kontaktu z językiem polskim było to dość pracochłonne przedsięwzięcie, ale niewątpliwie warte wysiłku.


Nazwałam tę serię "Sekrety Powodzenia" — stała się ona jedną z najpopularniejszych serii w historii tygodnika "Przekroju". Samo to dało mi oczywiście ogromną satysfakcję. Ale największą nagrodą były listy, które otrzymywałam od czasu do czasu od czytelników w Polsce. "Sekrety Powodzenia" zmieniały życie wielu ludzi i dodawały im otuchy w najtrudniejszym chyba do przetrwania okresie powojennej Polsce. Nie spodziewałam się, że moje artykuły będą mieć aż taki wpływ. Czego więcej człowiek pióra może oczekiwać?


Ja jednak chciałam więcej - chciałam dotrzeć do jak największej rzeszy czytelników. Więc kiedy w trakcie ogromnej inflacji cena "Przekroju" skoczyła tak wysoko, że mało kto mógł sobie pozwolić na jego czytanie, przekazałam publikację "Sekretów" gazetom codziennym w ich sobotnio-niedzielnych wydaniach. Jednak po roku regularny kontakt z piętnastoma dziennikami codziennymi zaczął być dla mnie zbyt uciążliwy i... musiałam to odłożyć na lepsze czasy.


Internet pozwolił mi wreszcie wyjąć z szuflady te stare artykuły i zaoferować je wszystkim Polakom rozsianym na świecie.


Szkoła Sukcesu - Nowość?


Jednym z najbardziej fascynujących odkryć w Ameryce było dla mnie zetknięcie się z nieznaną mi przedtem gałęzią wiedzy - z wiedzą na temat sukcesu; tak wszechstronną i tak powszechnie dostępną poprzez setki świetnie napisanych książek, poprzez niezliczoną ilość doskonałych audio taśm... Równie fascynujący był dla mnie fakt, jak bardzo jest ta wiedza niedoceniana! Nie mogę się powstrzymać od tego westchnienia - Oh, gdyby tylko wszyscy ci, którym wydaje się, że nie mają widoków na przyszłość, zechcieli sobie zadać trud i przeczytać choćby kilka książek z tej dziedziny. Sama szkoła sukcesu jest stara jak świat - porzekadła i złote myśli słynnych ludzi są ludzkości znane od wieków. Od czasów starożytnych filozofów człowiek starał się dzielić wiedzą o sukcesie z innymi. Nigdzie jednak wiedza ta nie została tak skrzętnie uporządkowana i rozwinięta, jak w Stanach Zjednoczonych w ostatnich kilku dziesięcioleciach. Nic dziwnego. Nie ma przecież innego kraju na świecie, gdzie tylu ludzi uzyskuje powodzenie na taką ogromną skalę — według ostatnich statystyk co 12 minut ktoś zostaje w Ameryce milionerem.


Jak to się zaczęło?


Szkoła sukcesu w książkowej formie zaczęła się tak naprawdę chyba od Napoleona Hilla i jego tytułu "Think and Grow Rich" - książka ta, po raz pierwszy opublikowana w 1937 roku, przetłumaczona na wszystkie w miarę popularne języki świata, stała się szybko międzynarodowym klasykiem, często nazywanym biblią biznesmanów. W samym tylko USA doczekała się już 46 wznowień i do dzisiaj zalicza się do bestsellerów (Przetłumaczono ją także ostatnio na język polski).


Hill zainteresował się tematyką sukcesu dzięki inspiracji Andrew Carnegie, jednego z wówczas najbogatszych ludzi w Stanach, który poza wielką fortuną odznaczał się bardzo rzadkim i niekłamanym filantropizmem. Od lat nurtowało Carnegie pytanie - dlaczego jedni ludzie są w stanie osiągnąć szczyty powodzenia, podczas gdy inni, o podobnym wykształceniu, sytuacji materialnej i pochodzeniu społecznym, nigdy nawet nie rozwijają skrzydeł, by oderwać się od ziemi? Carnegie wiedział, że może dostarczyć światu przepis na sukces i wreszcie, kiedy spotkał Napoleona Hilla, w tym ambitnym i zaledwie początkującym wówczas pisarzu, znalazł realizatora swojego pomysłu.


Przepis na sukces


Realizacja tego monumentalnego przedsięwzięcia trwała 20 lat fascynującej pracy polegającej na studiowaniu 507 wybitnych współczesnych. Hill, uzbrojony w listy polecające od Carnegie, zdołał poznać większość najwspanialszych ludzi swojej epoki, gigantów ze wszystkich możliwych dziedzin - znaleźli się na tej liście Ford, Rockefeller, Wrigley, Edison, Eastman i trzech amerykańskich prezydentów!


W słynnych trzynastu rozdziałach książki sprowadził Hill do rodzaju wspólnego mianownika cechy, które odróżniają ludzi pełnych osiągnięć od tych, którzy nie dochodzą w życiu do niczego.


Słowa się sprawdziły


Chyba nawet Carnegie nie wyobrażał sobie, jakie rozmiary przybierze literatura sukcesu! Do starych tytułów wciąż dochodzą nowe, na coraz bardziej wyspecjalizowane tematy, w coraz łatwiejszej do odbioru formie. Coraz więcej tych, którzy uzyskali ogromne sukcesy w biznesie, w polityce, w sporcie czy w sztuce, przyznaje otwarcie, jak ogromny wpływ na ich rozwój miały książki Hilla, Carnegie, Ziglara, Peala czy Robbinsa. I wielu innych. I coraz częściej ci, którzy zrealizowali już swoje własne wielkie plany, chwytają za pióro, by dzielić się swoimi doświadczeniami. Przepis na sukces istnieje.


Literatura sukcesu


Dla dzisiejszych adeptów szkoły sukcesu cierpiących na chroniczny brak czasu istnieje także ogromna ilość wartościowych kaset magnetofonowych, łatwych do słuchania na spacerze albo w samochodzie. Niemal wszystko, co ukazało się w wersji książkowej, jest już osiągalne na taśmie. Publikacji na temat sukcesu jest dziś tak wiele, że jest wprost niemożliwością przeczytać lub wysłuchać wszystko.


Pewne tytuły zyskały już miano klasyków i z pewnością znajdują się na półkach większości współczesnych nam "gigantów". Bowiem większość sukcesów, jeśli nawet nie zaczyna się od przeczytania tych książek, przynajmniej znajduje w nich ciągłe źródło inspiracji.


Nawet Telewizja Sukcesu


Ostatnio powstał także specjalny kanał telewizyjny - przez 24 godziny na dobę są nadawane tylko programy motywujące i szkolenie: jak być lepszym szefem, lepszym uczniem, lepszym pracownikiem, jak sobie radzić z krytyką, jak zacząć własny biznes, jak wychowywać dzieci, jak schudnąć i jak zarabiać pieniądze... Na razie jest on jednak możliwy do oglądania tylko w Stanach i w Kanadzie (jeśli jesteś zainteresowany odbiorem tego programu, napisz do mnie).


W języku polskim


Oczywiście wiele się zmieniło od czasu, kiedy zaczęłam drukować "Sekrety Powodzenia" na łamach "Przekroju". Przetłumaczono na polski wiele doskonałych tytułów. Tłumaczenie tych książek jest ogromnie pożyteczne, ale nie jest wystarczające. Nie mogę się doczekać, kiedy więcej książek na temat sukcesu będzie pisanych przez Polaków dla Polaków. Bo Polacy, szczególnie w kraju, mają dzisiaj inne potrzeby niż Amerykanie, dla których ta literatura powstawała, inne zahamowania, inne pragnienia i inne, znacznie szersze, przygotowanie intelektualne.


"Sekrety Powodzenia" były i są pisane specjalnie dla polskiego czytelnika. Są one wprowadzeniem w tę dziedzinę, wyborem tematów z dziedziny sukcesu - poczynając od próby jego zdefiniowania. Sekrety są także wyborem najistotniejszych wskazówek, których stosowanie wiedzie niezawodnie w kierunku powodzenia.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Uśmiechaj się rano, uśmiechaj wieczorem







Co sprawia, że jednych wszyscy lubią, a od innych prawie każdy stroni? Dlaczego jedni nie mają przyjaciół mimo że niemal wychodzą ze skóry, by zjednać sobie otoczenie - inni zaś cieszą się ogromnym powodzeniem mimo że się o to niezbyt starają?


Można Się Tego Nauczyć


Na szczęście każdy może się nauczyć, jak dać się lubić. Jest to możliwe do przyswojenia tak, jak gra na fortepianie, prawo karne czy też programowanie komputerów. Jednym przyjdzie to łatwiej, innym trudniej; są też tacy, którzy się urodzili już z tym darem zjednywania sobie otoczenia i nie muszą się tego wcale uczyć. Ale jest ich tylko garstka.


Według socjologów aż 85% wszystkich problemów, z jakimi spotykamy się w życiu, to te, których rozwiązaniu sprzyja znajomość psychiki ludzkiej. A jednak przeważającą większość czasu w szkole spędziliśmy na przygotowaniu się do tych pozostałych 15% zagadnień.


Pora nadrobić straty


Jeśli definicją edukacji jest przygotowywanie nas do rozwiązywania problemów, z jakimi będziemy się spotykali w życiu, umiejętność zaskarbiania sobie sympatii powinna znaleźć się na czele listy przedmiotów szkolnych, prawda? Nie ulega wątpliwości, że łatwiej byłoby przejść przez dzisiejsze zmiany ekonomiczne, gdyby ludzie umieli sobie zaskarbiać życzliwość innych.


Jeśli chcesz, by ludziom sprawiało przyjemność obcowanie z tobą, okaż im wpierw, że tobie sprawia przyjemność ich obecność. A nie ma lepszej metody na to niż szczery uśmiech.


Każdy, kto choć raz przyjechał do Stanów, z pewnością potwierdzi, że jedną z najbardziej widocznych różnic między Polską a USA jest to, że w Stanach ludzie się do siebie znacznie częściej uśmiechają.


Uśmiechają się do siebie niemal wszyscy: przechodnie, sąsiedzi, nawet policjanci. Dla przybysza z Polski (i nie tylko z Polski) jest to często szokujące. Wielokrotnie słyszałam opinię, że w USA ludzie mają mniej problemów i łatwiej się im uśmiechać. To nieprawda, pamiętaj, że trawa po drugiej stronie płotu zawsze wydaje się bardziej zielona. To nie brak kłopotów, ale sposób wychowania powoduje, że amerykanie się uśmiechają częściej. I jest to jedna z tych cech, które warto naśladować, bo z uśmiechem jest łatwiej odnosić sukcesy.


Uśmiechaj się


No cóż, życie jest trudne, masz okropny dzień, padasz ze zmęczenia, wracasz po pracy do domu niezbyt zadowolony z życia. A przecież możesz rozjaśnić świat sobie i domownikom. Będzie cię to kosztować trochę zdyscyplinowania i wysiłku, ale jeśli chcesz, to potrafisz się uśmiechnąć. Uśmiech nie zmieni twojej sytuacji na lepsze. Zmieni jednak samopoczucie - nie tyko twoje, ale także tych wokół ciebie (a tych chcesz sobie zjednać, prawda?).


Wiem z własnego doświadczenia, jak wiele można zmienić w życiu, jeśli się nauczymy często uśmiechać, bo sama się nauczyłam tak *naprawdę* uśmiechać w Stanach. Mimo tego, że zawsze byłam osobą z ogromnym poczuciem humoru, tak na co dzień nie uśmiechałam się zbyt często. Uśmiechałam się jak większość Polaków, z pewnego rodzaju powściągliwością. Dyskretnie (czytaj: niewidocznie). A przecież chodzi o to, żeby uśmiech pokazać na zewnątrz. Chodzi o to, żeby inni widzieli, że się uśmiechamy — jak ktoś się może odwdzięczyć uśmiechem na uśmiech, który jest niewidoczny?!


Również radiowcy wiedzą doskonale, że głos brzmi o wiele lepiej, dźwięczniej, przyjaźniej, kiedy spiker się uśmiecha. Niestety, ostatnio słucham polskiego radia na Internecie, oglądam też często polską telewizję i widzę, że polscy spikerzy jakoś rzadko kiedy się uśmiechają - a kiedy już, to tak troszkę, jakby się bali, że im czegoś ubędzie. Albo że uśmiechem mogą kogoś zarazić...


Uśmiech Za Uśmiech


Istotnie, uśmiechem można bardzo łatwo kogoś zarazić - ale to jest bardzo przyjemna i sprzyjająca nam "dolegliwość". Rozdawaj więc uśmiechy. Pamiętaj, że tylko od ciebie zależy, w jakim jesteś nastroju, bo właśnie uśmiechem możesz łatwo naprawić swój własny nastrój i nastrój otoczenia.


W telemarketingu uśmiech gra ogromną rolę. Daje się on bowiem łatwo wyczuć w głosie. Firmy, które specjalizują się w częstych telefonicznych kontaktach z konsumentem instalują więc dla swoich pracowników lustra w pobliżu telefonów (żeby przypominać im o tym uśmiechaniu). Sprawdzaj także w lustrze czy się uśmiechasz. Na początku to brzmi trochę idiotycznie, ale to naprawdę przypomina. I być może sam się zdziwisz tak jak ja kiedyś, że uśmiechasz się w sposób niewidoczny dla otoczenia...


Nie bój się uśmiechnąć szerokim uśmiechem do ekspedientki i innych osób w sklepie albo w tramwaju. Do każdej osoby, którą widzisz. Uśmiech wprawi w dobry nastrój i ciebie i innych!


A jeśli ktoś nie odpowie ci uśmiechem na uśmiech... uśmiechnij się jeszcze raz. Tym razem z pobłażaniem i z dumą, bo masz prawo do tego, by być z siebie dumnym!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





Klucz do kierowania swoją podświadomością







Na pewno zdarzyło ci się kiedyś zupełnie znienacka uzmysłowić sobie rozwiązanie jakiegoś problemu mimo tego, że w danej chwili w ogóle się nad tym nie zastanawiałeś. Jedziesz tramwajem i nagle przypomina ci się coś tak ogromnie ważnego, że chcesz wrzasnąć "Eureka!"


Nasz umysł można porównać do ogromnej góry lodowej. Wszystko to, co wystaje ponad powierzchnię (a wiemy z fizyki, że wystaje bardzo mało), to nasza świadomość. Natomiast cały ten masyw znajdujący się pod wodą, ilustruje rozmiary naszej podświadomości. Tak, przytłaczająca większość tego, co chcemy, czujemy i robimy, kierowana jest siłą podświadomości.


Na jednym z uniwersytetów amerykańskich przeprowadzono następujący eksperyment. Studentowi wręczono gazetę z kilkoma zakreślonymi akapitami, które miał wykuć na pamięć. Koncentrował się on przez pewien czas, wreszcie kiedy wydawało mu się, że opanował zadany materiał doskonale, poddał się przeegzaminowaniu. Był w stanie zacytować cały tekst z pamięci. Niemal słowo w słowo. Zrobił tylko dwie pomyłki.


Psycholog zapytał go ile tekstu dodatkowo zapamiętał z tej gazety? Z sąsiednich artykułów, które być może widział kątem oka. Student zdumiony odrzekł - "Oczywiście nic. Przecież koncentrowałem się tylko na tym, co mi polecono".


W drugiej fazie tego doświadczenia psycholog zahipnotyzował tego samego młodego człowieka. Tym razem polecenie zapamiętania zakreślonych w gazecie akapitów wydano mu pod hipnozą. Po przebudzeniu znów poddano go egzaminowi.


Student zacytował ze swobodą zakreślone kawałki tekstu. Tym razem bez żadnych pomyłek! Ale na dodatek okazało się, że zapamiętał on także większość pozostałego tekstu na tej samej stronie.


Z pozoru wynik tego doświadczenia wydaje się fenomenalny. Ale nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Podobna "hipnoza" zdarza się nam na co dzień. Na przykład, jeśli dysponujesz w miarę dobrym wzrokiem, twoje oko rejestruje znacznie więcej niż to, na czym się zwykle koncentrujesz. Widzisz nie tylko to, co przed tobą, ale także to, co jest po twojej prawej stronie i po lewej. To właśnie dlatego jesteśmy w stanie prowadzić samochód albo jeździć ze swobodą na rowerze.


Skoncentruj się przez chwilę i postaraj się odtworzyć to, co twoje oko zarejestrowało dziś rano, po drodze do pracy. Na pewno będziesz zaskoczony bogactwem tych zapisów mimo woli. Być może zarejestrowałeś coś tak nieistotnego, jak kolor skarpetek siedzącego obok ciebie w tramwaju pasażera.


Nasza świadomość to kalkulujący mechanizm, który wyrabia sobie opinię. Świadomość może coś przyjąć i odrzucić. Może zaakceptować wyrażoną przez kogoś opinię albo może się z tą opinią nie zgodzić.


Podświadomość zaś to tylko bezbłędna i bezmyślna pamięć. Akceptuje wszystko, co zostanie jej podsunięte. Wszystko to, co choćby raz w życiu widziałeś, słyszałeś, czułeś, dotykałeś - nawet to, co kiedyś myślałeś - jest zachowane w tym potężnym banku informacji. Masz zakodowane w podświadomości motywy działania różnych ludzi - powody, którymi kierowali się bohaterowie przeczytanych przez ciebie powieści i wielkie postacie znane ci z kart historii.


Ale masz zakodowane także powody, którymi kierują się hochsztaplerzy, o których czytasz w gazetach. Twoja podświadomość pamięta wszystko to, co mówi ci twój sąsiad, z którym rozmawiasz często wyprowadzając psa na spacer.


Tylko pomyśl - zakodowane są na zawsze w twojej podświadomości słowa piosenek sprzed lat, numery telefonów, daty historyczne... I wszystkie te malutkie okruchy życia razem wzięte mają wpływ na to, co robisz.


Nie, nie mamy wpływu na to, co nam kiedyś ktoś do umysłu zapakował, nie da się z podświadomości wyrzucić niczego. Można jednak "zagłuszyć" stare informacje nowymi. Podświadomość można przeprogramować! Bo uczymy się przecież świadomie, to tylko przez ciągłe powtarzanie materiału programujemy naszą podświadomość tak, by to, czego się uczymy, łatwo dało się odszukać w gąszczu przeróżnych informacji.


Codziennie karmimy więc swój umysł nowymi informacjami, które mają potężny wpływ na nasze postępowanie, na nasze poglądy i na nasze powodzenie życiowe.


Zacznij się od dzisiaj zastanawiać, czy zależy ci na tym, by pakować do świadomości wszystko to, na co jesteś wystawiony? Zacznij świadomie filtrować wszystkie opinie, obrazy, programy telewizyjne. Jadąc tramwajem nie przyglądaj się półśpiącym ludziom, ale patrz za okno albo wyobrażaj sobie piaszczyste plaże w ciepłych krajach. Albo jeszcze lepiej - myśl o tym, czego sam dokonasz dzisiaj, jutro - w następnych kilku latach.


Zamiast czytać przygnębiające wiadomości w codziennych gazetach - czytaj swoją listę planów życiowych i staraj się jeszcze raz wyobrazić sobie siebie u celu.


Ludzie sukcesu odznaczają się między innymi tym, że potrafią programować własną podświadomość tak, by popychała ich w stronę sukcesu. Unikają zaś za wszelką cenę tego, co negatywne i pesymistyczne. Otaczają się tym, co pozytywne i entuzjastyczne!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





piątek, grudzień 12, 2008

Jak pielęgnować optymizm







Nasze nastawienie do życia ma ogromny wpływ na nasze zdrowie, na poczucie bezpieczeństwa, nawet na jakość naszej pracy. Z wielu badań wynika, że pesymiści już samym nastawieniem powodują nieuchronne pogrążanie się w problemach życiowych.


Zostało też udowodnione, że ludzie, którzy bardziej koncentrują się na swoich zaletach i odniesionych zwycięstwach niż na swych słabościach i porażkach, o wiele łatwiej dają sobie radę w trudnych sytuacjach.


Optymiści mają pozytywne oczekiwania. To właśnie sprawia, że we wszystko, co robią, wkładają więcej pracy i energii niż pesymiści. Poświęcają więcej czasu i energii swoim zamierzeniom wykazując się w rezultacie większą wytrwałością. I żaden cud, żaden niesłychany talent, ale właśnie wytrwałość sprawia, że wiedzie im się lepiej.


"Nasze oczekiwania mają wpływ nie tylko na to, jak widzimy rzeczywistość, ale na samą rzeczywistość" - powiedział kiedyś znany amerykański psycholog dr Edward Joes, który udowodnił w swoich badaniach, że pesymiści mają nawet dwa razy większe szanse zachorowania na grypę!


Optymiści cieszą się nie tylko lepszym zdrowiem, ale także żyją dłużej, wypadają lepiej na egzaminach, są częściej awansowani w pracy i rzadziej się rozwodzą.


Z pesymistami jest dokładnie na odwrót - na dodatek cierpią oni często na chroniczną nieśmiałość i mają mniej przyjaciół.


Pesymista tylko przypadkiem może osiągnąć sukces i z reguły nie jest w stanie go dłużej utrzymać. Nawet jeśli spotka go w życiu coś fantastycznego, nie uzna tego za wygraną. Kiedy wygra los na loterii, powie: "Ach, teraz dopiero mi wlepią wielki podatek od wzbogacenia!". Optymista zaś nawet w chwilach dość bolesnych porażek mówi: "Ach, jeszcze jedna lekcja na drodze do sukcesu i jeszcze jeden błąd, którego już nie powtórzę".


Jeśli chcesz osiągnąć (i utrzymać) sukces w życiu, nie zapominaj, że to właśnie optymizm będzie cię prowadzić w stronę osiągnięć. Jeśli spodziewasz się czegoś pozytywnego, jesteś pełen entuzjazmu i sprawiasz wrażenie osoby pewnej siebie, kogoś, kto wie, co robi. Ludzie ci wówczas ufają, bo ludzie lubią ufać tym, którzy mają zaufanie do siebie (a nie da się niczego osiągnąć bez zaskarbienia sobie współpracy innych). Jeśli jesteś natomiast pełen negatywnych uczuć, kiedy szarpią tobą na ogół złe przeczucia i wątpliwości - także sygnalizujesz to na zewnątrz. Wówczas ludzie, którzy mogliby ci pomóc, zaczynają cię unikać.


Niestety pesymizm jest bardziej zaraźliwy niż optymizm. Kiedy widzisz kogoś narzekającego i kwękającego na życie — uciekaj, bo inaczej ty będziesz wkrótce też narzekać i kwękać (z jakim przestajesz, takim się stajesz!).


Oczywiście, czasami nie jest łatwo uciec. Mamy przecież pesymistów wokół nas wszędzie, czasem w domu, czasem w miejscu pracy. Często gęsto nie możemy się pesymisty pozbyć, bo to jeden z szefów albo droga nam osoba, przyjaciel albo członek rodziny...


Co robić?


Przede wszystkim bądź ostrożny! Pamiętaj, że rzadko kiedy twój optymizm nabawi ich optymizmem. Na ogół jest odwrotnie - to ich pesymizm może cię szybko nabawić pesymizmem!


Miej się więc na baczności. Stały kontakt z pesymizmem innych powinien przypominać trochę pracę w szpitalu chorób zakaźnych. Trzeba się dezynfekować po każdym zetknięciu się z wirusem i regularnie poddawać szczepieniom. Jednym słowem, trzeba uważać na każdym kroku, żeby się tym pesymizmem nie zarazić.


Pamiętaj, że jeśli jesteś zbyt długo wystawiony na pesymizm, możesz stać się pesymistą nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Większość pesymistów przecież nie wie o tym, że są tacy negatywni - wydaje im się, że są tylko realistami, a optymiści są po prostu zwariowani i bujają w obłokach.


Jedno jest pewne. Optymista ma przewagę nad mniej entuzjastycznymi konkurentami - odnosi się to do zdrowia, pracy, nawet miłości! Pielęgnuj więc swój optymizm. Ludzie, którzy odnoszą sukcesy, odznaczają się właśnie tym wspaniałym pozytywnym spojrzeniem na świat i na własne życie.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






czwartek, grudzień 11, 2008

Ważne czy tylko pilne?






Jeśli idziesz przez życie bez przygotowanego planu - poddajesz się przypadkowym zdarzeniom. Na każdym kroku czeka cię mnóstwo decyzji. Podejmujesz te decyzje szybko i bez zastanowienia:


* Co zjeść? W co się ubrać?
* Czy warto się tym zająć?
* Jak długo z tą osobą rozmawiać?
* Czy tam pójść?
* Czy to przeczytać?
* Czy to kupić?
* Pojechać do domu tramwajem czy pójść pieszo?


Niektóre decyzje to sprawy trywialne. Ale od czasu do czasu decydujesz o czymś, co wygląda z pozoru jak błahostka, a jednak ma ogromne znaczenie.


Czy to ty?


Wstajesz wcześnie, połykasz śniadanie, lecisz do biura. Ktoś do ciebie dzwoni z błahą sprawą i rozmawiasz przez telefon. Przeglądasz pocztę, przekładasz papiery. Ciągle ci ktoś przerywa, nie jesteś pewien za co się najpierw zabrać. Ktoś wchodzi do pokoju i pyta: "Masz chwilkę czasu?", a potem nie wychodzi przez pół godziny, zabawiając cię plotkami. Ktoś inny wzywa cię do udziału w jakimś zebraniu, które okazuje się niezbyt ważne i kiepsko zorganizowane...


Wracasz do biura, po drodze planujesz jak wykorzystasz resztę dnia na naprawdę ważne sprawy, ale nagle sobie przypominasz, że zapomniałeś o pilnym sprawozdaniu, które trzeba skończyć właśnie dzisiaj. Odkładasz więc ważne sprawy, żeby skończyć te niecierpiące zwłoki. Z jednego kryzysu do drugiego.


Wracasz wreszcie do domu ze stertą papierów pod pachą, których nie przejrzałeś w pracy — będziesz pracować po kolacji...


Bez planowania kierujesz się instynktem, który często się myli powodując, że podążasz "z falą". A jeśli idziesz z falą, to nie ty kierujesz życiem, ale życie kieruje tobą.


Tylko cztery grupy


Wszystkie sprawy, z którymi spotykasz się w życiu, można podzielić na cztery grupy:


PIERWSZA to sprawy "ważne i pilne"


Masz stertę rachunków do zapłacenia - musisz zapłacić za elektryczność, bo jak nie zapłacisz, to ci wyłączą światło. Na dodatek odwlekałeś z zapłaceniem rachunku do ostatniej chwili, więc musisz się zwolnić z pracy, żeby to teraz szybko załatwić.


Ważne? Oczywiście.
Pilne? Bez wątpienia.


DRUGA kategoria: "niezbyt ważne, ale pilne"


Powiedziałaś koleżance, że możesz jej w czymś pomóc. Czujesz, że właściwie to wymogła na tobie zobowiązanie i teraz dzwoni dzień w dzień przypominając ci o tym. Nie jest to nawet twoja serdeczna przyjaciółka, dla której chciałabyś się poświęcić. Jednak dopadła cię już dzisiaj dwa razy, żeby się upewnić, że o tym nie zapomniałaś...


Czując, że masz tylko jedną alternatywę (oprócz ukrywania się), odkładasz wszystko na bok, by jej pomóc...


TRZECIA kategoria: "niezbyt pilne, ale ważne"


Wiele rzeczy, od których zależy twoje powodzenie w życiu należy właśnie do tej grupy. Chcesz na przykład uzupełnić swoje wykształcenie. Albo opracować swój plan życiowy. Może napisać książkę, o której myślisz już przez lata. Albo zacząć swój biznes, bo się do tego przymierzasz...


Ważne? Tak!
Ale pilne? Nie bardzo.


Nikt przecież nie wywiera na tobie żadnej presji. Nikt do ciebie nie wydzwania i nie dopomina się o uwagę. Nie masz żadnego terminu, z którego się musisz wywiązać. Łatwo więc to odłożyć z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, nawet z miesiąca na miesiąc i z roku na rok. A ponieważ łatwo to odłożyć, więc często odkładasz...


CZWARTA kategoria: "ani pilne, ani ważne"


Rzeczy bez znaczenia - każdy z nas zajmuje się od czasu do czasu czymś podobnym. Na przykład przez godzinę porządkujemy szufladę, sortujemy spinacze, ostrzymy ołówki, układamy książki na półce od największych do najmniejszych albo odwrotnie. Ważne? Pilne? Nie.


Wbrew pozorom to wcale nie ta ostatnia kategoria zagraża naszym sukcesom życiowym. Największą pułapką jest pomylenie grupy drugiej z grupą trzecią. "Ważne i mało pilne" czy też "pilne i mało ważne"? Te same słowa, a jak ogromnie się różnią ich znaczenia!


Jeśli chcesz osiągać rezultaty w życiu, naucz się rozróżniać i staraj się zawsze załatwiać sprawy "ważne i mało pilne" zanim zabierzesz się za te "pilne, ale mało ważne".


Od czego zacząć?


Przeanalizuj, jakimi sprawami zajmujesz się z dnia na dzień najczęściej? Na przykład przyjrzyj się wszystkim czynnościom, które wykonywałeś wczoraj:


* Co było pilne i ważne?
* Co było pilne, ale mało ważne?
* Co było ważne, a mało pilne?
* Co nie było ani ważne, ani pilne?
* Które z tych zajęć przyniosły ci najlepsze efekty - albo
* były inwestycją w osiągnięcie rezultatów w przyszłości?
* Które mają wpływ na wysokość twoich zarobków?
* Które na jakość twojego zdrowia?
* Które pomagają ci w zdobyciu własnych celów?
* Które mają wpływ na zacieśnienie więzi z tymi ludźmi, na których ci naprawdę w życiu zależy?


Sukces zależy od wielu czynników, ale umiejętność ustalania priorytetów jest jednym z najważniejszych. Pierwszeństwo należy się zawsze czynnościom, które przynoszą największe rezultaty (nie myl tego z największymi zyskami finansowymi!)


Często trzeba pomóc koleżance i nawet należy to określić jako "ważne i pilne". Ale często gęsto - nie.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Poza sferę własnego komfortu







Nie jest tajemnicą, że jedną z najpewniejszych metod do powodzenia w skoku wzwyż jest stałe podnoszenie poprzeczki. Lekkoatleta musi ciągle przeskakiwać coraz to wyższą przeszkodę zanim dojdzie do tak wysokiej formy, by wygrać poważne zawody. Podobnie dzieje się w życiu. Jak długo nasze plany i nasze marzenia są przyziemne i nie wybiegają poza to, co możemy zdobyć bez wysiłku, nie jesteśmy w stanie sięgnąć po coś więcej.


Pamiętaj więc: jeśli chcesz odnieść w życiu sukces, podążaj za wielkimi planami, za wielkimi marzeniami. Podnoś stale swoją poprzeczkę. Inaczej nie znajdziesz żadnego motywującego powodu do działania.


Niezależnie od tego, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, każdy z nas ma swoją sferę komfortu. W pewnych granicach, które sami sobie podświadomie wyznaczamy, czujemy się dość wygodnie, dość zadowoleni, a nawet w miarę szczęśliwi. Kiedyś tam zadecydowaliśmy, że zasługujemy na tyle szczęścia, na tyle stabilizacji i na tyle pieniędzy. I to nam wystarcza.


Ludzie często mówią: "Nie zależy mi na tym, by być bogatym - wystarczy, żeby tylko starczało do pierwszego". Kiedy sterta rachunków zaczyna rosnąć i poczucie bezpieczeństwa spada — potrafią oni dać z siebie dosłownie wszystko, by wydobyć się z opresji. Dobrze wykształceni nie pogardzą pracą fizyczną, nawet taką, której nie podjęliby się w żadnych innych okolicznościach. Złapią się każdej w miarę obiecującej okazji. Nie ma dla nich przeszkód.


Z drugiej strony, kiedy ci sami ludzie nagle dostaną awans i sporą podwyżkę, która zabezpieczy im znacznie więcej niż swobodne życie do pierwszego - przestaną się już specjalnie wysilać, choć mogliby teraz już samą siłą rozpędu zajść znacznie dalej. Nagle boją się ryzyka, szkoda im zdrowia, nie mają czasu. Dlaczego? Bo teraz mieszczą się już swobodnie w tej swojej sferze komfortu!


To ogromnie smutne, ale miliony ludzi zamykają się w sferze komfortu nie mając nawet chęci, by wyruszyć na poszukiwanie czegoś lepszego. Bardziej im odpowiada pogodzenie się z tym, co jest, choćby była to nieznośna codzienność. Bo przecież podjęcie ryzyka, by to zmienić, może za sobą nieść nowe wymagania... Jeśli więc jakimś cudem otrzymają więcej niż się im ich zdaniem należy - natychmiast zaczynają się obawiać, że to stracą.


I w rezultacie prawie zawsze to tracą i wracają do punktu wyjścia. Do miejsca, w którym nie musieli się martwić o utratę tego "niezasłużonego". Znów czują się bezpieczni. To właśnie dlatego ta sfera nazywa się sferą komfortu, choć przecież żadnego komfortu nie zapewnia.


Ludzie, którzy osiągają sukcesy, potrafią zwalczać w sobie tę wcale im nieobcą skłonność do osiadania na laurach. Stale podnoszą swoją poprzeczkę. Wiedzą, że sukcesu się nie osiąga w kompletnej stabilizacji, bez ryzyka. Ludzie sukcesu mierzą śmiało i wysoko; mimo tego, że początkowo czują się w tych dążeniach trochę niewygodnie. Mimo tego, że inni patrzą na nich jak na wariatów, którzy wybierają się z motyką na słońce. Rzadko kiedy opierają swoje marzenia na tym, co realistyczne i co łatwe do zdobycia. Stale zmuszają się do wyjścia poza sferę komfortu. I właśnie dlatego sukces osiągają. Jeśli chcesz być jak oni, musisz nauczyć się mierzyć wysoko.


Jak? Spróbuj od tego ćwiczenia, które ilustruje na czym to polega: wyciągnij prawą rękę przed siebie i wyobraź sobie, że tu jest właśnie granica twojej sfery komfortu. Teraz wyciągnij lewą rękę, ale znacznie wyżej i powiedz: "To są moje marzenia. To są moje plany, których nie mam odwagi realizować, bo są trochę nierealistyczne. Ale właśnie tutaj chcę się znaleźć".


Jeśli jesteś osobą inteligentną (na pewno jesteś, skoro to czytasz), zdajesz sobie już sprawę z tego, że staniesz w obliczu konfliktu, bo twoje marzenia wyrastają poza sferę komfortu. Może to nawet spowodować rodzaj stresu, frustracji. Zechcesz odrzucić cały ten pomysł i czas spędzony na czytaniu tego felietonu.


Znajdujesz się jednak na dobrej drodze. Przestałeś już udawać przed samym sobą, że jesteś zadowolony z życia tkwiąc w tym samym miejscu. Poprawna diagnoza to świetny początek, nie tylko w medycynie.


A stres? Stres, który odczuwasz to zjawisko pozytywne. To właśnie ta twoja frustracja i niezadowolenie z obecnej sytuacji popchną cię do działania. Oczywiście nie będzie łatwo, ale będzie interesująco. No i nie licz na to, że zdobędziesz to, co chcesz, za pierwszym zamachem. Nie. Może nawet nie uda ci się za dziesiątym. Ale kiedyś się uda!


Nie zadowalaj się tym, że starcza ci do końca miesiąca - zasługujesz przecież na osiągnięcie kompletnej niezależności finansowej. Nie mów: "Oby tylko zdrowie jako tako dopisało". Jako tako? Staraj się, by zachować na zawsze świetne zdrowie i młodzieńczą formę.


Przede wszystkim zaś nigdy nie mów: "Nie warto się wysilać". Warto. Bo prawdziwy komfort zaczyna się dopiero poza sferą komfortu!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





Stracone okazje życiowe







Czasami wydaje się, że jest to ulubiony temat większości ludzi: rozprawianie o różnych straconych okazjach życiowych. Z reguły taka rozprawa jest zakończona westchnieniem: "Ach, gdybym tylko wiedział!" Ludzie mają tendencje do tego, by mówić o takich okazjach tylko w czasie przeszłym. Wydaje się im, że to, co naprawdę warte uwagi, już zostało rozgrabione przez innych. Większość z nas patrzy z tęsknotą w przeszłość, nie zdając sobie sprawy z tego, że najbliższe lata przyniosą przynajmniej tyle samo okazji, co ubiegłe.


Głównym powodem, dla którego nie wykorzystujemy okazji, które nam się wciąż nadarzają, jest prosty fakt, że z reguły nie jesteśmy przygotowani do tego, by te okazje wykorzystać. Bo większość z nas nie wie dokąd chce iść ani jak tam zajść. Seneka powiedział: "Kiedy ktoś nie wie, do którego portu chce przypłynąć - żaden wiatr mu nie sprzyja". To fakt: żeby zauważyć okazje, musimy wiedzieć dokąd idziemy, co chcemy robić i co chcemy osiągnąć.


Dlatego tak ogromnie ważne jest dokładne zaplanowanie naszego życia. Wśród cech wyróżniających wszystkich ludzi sukcesu od tych, którym się w życiu nie powiodło, na pierwsze miejsce wysuwa się właśnie jasne sprecyzowanie celów życiowych i zaplanowanie ich realizacji. Nie możesz utrafić w dziesiątkę, jeśli nie ustalisz, w którą tarczę mierzysz.


Dla kogoś, kto chce zostać budowniczym, pusty plac to działka budowlana, miejsce na którym można wznieść wspaniałą budowlę. Dla innych to tylko zaniedbane miejsce, pełne śmieci i chwastów. Dla jednych możliwość kupna tego placu to wyjątkowa okazja - dla innych to zaledwie szansa do spekulacji. Są przecież dwa sposoby patrzenia na szklankę napełnioną do połowy wodą: szklanka jest albo półpełna albo półpusta.


Większość ludzi bardzo szczegółowo planuje małe wycieczki - mało kto zaś poświęca czas na planowanie tej największej podróży, jaką jest życie. Tylko pomyśl! Czy nie jest to niesłychane, że na ogół poświęcamy więcej czasu na planowanie wakacji niż na na planowanie kariery zawodowej?


Zaplanuj swoje życie. Szczegółowo, na piśmie. To najlepszy sposób na to, by nie przegapić okazji. Kiedy będziesz wiedzieć czego chcesz i okazja zapuka do twoich drzwi - na pewno ją wykorzystasz! Jak się do tego zabrać? Czy kiedykolwiek zrobiłeś listę wszystkiego, co chcesz? To właśnie tak trzeba zacząć. Zaszyj się w jakimś kącie i napisz na kartce papieru wszystko to, co chciałbyś w życiu osiągnąć. Jeśli się do tego zabierzesz naprawdę poważnie, na początku być może nawet zdziwi cię, jak niewiele od życia naprawdę chcesz - jeśli mało chcesz, na pewno masz także mało motywacji!


Oczywiście powinieneś na tej liście wymienić wszystkie drobiazgi, które chciałbyś mieć w swoim posiadaniu, przede wszystkim jednak nie zapomnij o tych większych, ważnych sprawach. Co chciałbyś? Ta lista to nie tylko sprawy materialne. Możesz umieścić na tej liście na przykład ile czasu chciałbyś poświęcić rodzinie. Albo fakt, że chciałbyś się pozbyć długów. Ale musisz napisać więcej niż to. Zastanów się — co spowoduje, że będziesz witać z uśmiechem nawet deszczowe dni? Prawdopodobnie będziesz musiał się nad tym naprawdę zastanowić... I nagle niespodzianka, bo okaże się, że wszystko to, co chcesz, może się znaleźć w zasięgu twojej ręki już w najbliższych latach, może nawet miesiącach, albo tygodniach.


Przeglądaj tę listę często, przynajmniej raz na miesiąc. Zapewne będziesz nanosić wciąż jakieś zmiany - świat się zmienia i poszerzają się wciąż twoje horyzonty. Coś, co dziś jest twoim celem, za rok być może nie będzie już warte wysiłku. Bo przecież wciąż mądrzejemy, rozwijamy się, zmieniają się też nasze zainteresowania, przynajmniej pod względem ich intensywności. Taka lista to najlepsza metoda na umiejętne wykorzystanie okazji życiowych w przyszłości. Dzięki niej będziesz też w stanie odpuścić te "okazje", które są tylko okazjami innych. Ta lista wprowadzi porządek w twoje życie i pozwoli ci koncentrować się na tym, co naprawdę w życiu chcesz.


A więc jak widzisz swoją przyszłość? Czego konkretnie się od życia spodziewasz? Do którego portu zmierzasz? Co chcesz osiągnąć? Sprecyzuj, co chcesz od życia. Jeśli niezbyt wiele od życia chcesz - nie dziw się, że dostaje ci się tak mało! I przestań oglądać się za straconymi okazjami. Przygotuj się do tego, by nie przegapić tych, które nadejdą.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!








czwartek, grudzień 04, 2008

KONKURS świąteczny





KONKURS: Wygraj dostęp do ponad 296 publikacji elektronicznych o łącznej wartości ponad 6851,81 zł!


Wśród wszystkich osób, które wezmą udział w naszej świątecznej akcji z prawdziwymi prezentami i kupią bliskim chociaż jeden prezent z tej strony, lub zakupią dowolny pakiet minimum 3 książek, skomponowany samodzielnie, wylosujemy 10 osób, które po odpowiedzi na proste pytanie, otrzymają status Złotego Klienta naszego Wydawnictwa i będą zamawiać publikacje elektroniczne w Złotych Myślach zupełnie za darmo.


UWAGA: Do 14 grudnia, możesz także skomponować własny pakiet świąteczny, a oszczędzisz 30%!


Pierwsze 1000 osób, które dodadzą do koszyka 3 lub więcej publikacji w wersji drukowanej, oraz podadzą KOD RABATOWY: PRAWDZIWE PREZENTY, otrzymają rabat na te publikacje w wysokości 30%. Tylko do 14 grudnia!


Dodatkowo automatycznie weźmiesz udział w konkursie świątecznym, w którym możesz wygrać WIECZNY dostęp do wszystkich publikacji Złotych Myśli o wartości 6851,81 zł.






Zasady konkursu są niezwykle proste
(regulamin, 25.11.2008):

  • Każda osoba, która w okresie od 17 listopada do 24 grudnia 2008 roku, zamówi i opłaci dowolny pakiet świąteczny, promowany na stronie: http://tinyurl.com/57wfvh, lub zamówi w jednym zamówieniu minimum 3 książki w wersji drukowanej, wybrane samodzielnie, weźmie udział w losowaniu. (UWAGA: w losowaniu biorą udział wszystkie osoby, które zakupiły jakikolwiek pakiet, nawet przed ogłoszeniem tego konkursu).
  • Nagrodą główną jest status Złotego Klienta Wydawnictwa Złote Myśli, który upoważniać będzie do zamawiania za darmo wszystkich publikacji elektronicznych wydanych przez Wydawnictwo Złote Myśli zarówno w przeszłości, jak i przyszłości.
  • Losowanie 10 zwycięzców odbędzie się w dniu 5 stycznia 2009 roku. Każda z wylosowanych osób będzie musiała odpowiedzieć na proste pytanie konkursowe związane z Wydawnictwem Złote Myśli. Warunkiem niezbędnym otrzymania nagrody będzie rejestracja (darmowa) w Złotym Klubie.
  • Zwycięzcy otrzymają specjalny kod przypisany do konta klubowego. Kod ten umożliwi składanie zamówień na dowolne publikacje elektroniczne za darmo.
  • UWAGA: W przypadku nadużyć polegających na wykorzystaniu kodu Złotego Klienta przez osoby trzecie, kod zostanie zablokowany, a status Złotego Klienta odebrany.


Wystarczy, że kupisz bliskim prawdziwy prezent ze Złotych Myśli, a nie dość, że pokażesz im jak bardzo zależy Ci na ich sukcesie, to jeszcze będziesz mieć dużą szansę, aby stać się Złotym Klientem i czerpać za darmo wiedzę z naszych publikacji. Pomóż innym odnieść sukces w życiu. My pomożemy Tobie.



Kliknij tutaj, wybierz prawdziwy prezent dla bliskich

i weź udział w świątecznym konkursie!






Sztuka odmawiania







Wszyscy mamy do dyspozycji te same 24 godziny na dobę, ale tylko nieliczni potrafią wykorzystać swój czas do maximum. Na czym to polega? Żeby efektywnie gospodarować czasem, przede wszystkim oducz się robienia tego, co zbędne. Ile razy w odpowiedzi na czyjąś prośbę zgodziłeś się coś zrobić zamiast powiedzieć "nie". Tylko dlatego, że nie wiedziałeś jak odmówić! Zdarzyło się to niemal wszystkim. Pora więc, by się nauczyć sztuki odmawiania.


Na ogół wszyscy staramy się uniknąć mówienia "nie" z tego samego powodu - bo sami nie lubimy, kiedy ktoś nam czegoś odmawia. Jeśli ktoś mówi "nie" w odpowiedzi na naszą prośbę, często jest to związane z nieprzyjemnym uczuciem. Czasami ludzie odmawiają ze złością albo między wierszami można odczytać pełne pretensji "jak w ogóle śmiesz mnie pytać". Nie chciałbyś być tak odebrany, dlatego wolisz się już zgodzić na coś, mimo że z góry wiesz, że jest ci to nie na rękę.


Ludzie, którzy nie umieją mówić "nie", są często wykorzystywani przez innych. Ktoś stale coś od nich chce. Kiedyś z grzeczności do czegoś się zobowiązali i prośby zaczęły się mnożyć. W rezultacie poświęcają więcej czasu na realizację planów innych ludzi niż swoich własnych. Czy mogą więc osiągnąć powodzenie?


Albo taka sytuacja. Ktoś po namyśle uświadamia sobie, że tak naprawdę to wcale nie powinien i nie chce zrobić tego, czego się pochopnie podjął. Teraz już jednak nie wie, jak się z tego wyplątać. Zadzwonić i powiedzieć "Wiesz, zmieniłem zdanie - nie chcę się tym zająć" nie potrafi. Ktoś, kto nie umie odmawiać wprost, rzadko kiedy ma odwagę, by się oficjalnie wycofać z danego przyrzeczenia. Będzie więc kontynuować to, czego się podjął. Byle jak, bez entuzjazmu, niemal demonstrując na każdym kroku, że nie jest zadowolony z zaistniałej sytuacji...


Zanim więc ponownie zgodzisz się na coś z grzeczności, pamiętaj, że takie zobowiązania częściej burzą przyjaźnie niż je podtrzymują! Jeszcze gorzej zrezygnować z zobowiązania w ostatniej chwili. A ludzie robią to często, wymyślając wymówki na pięć minut przed dwunastą i wystawiając do wiatru kogoś, kto na nich liczył. Kiedy więc następnym razem ktoś cię o coś poprosi, przede wszystkim zastanów się. Zanim dasz jakąkolwiek odpowiedź! Pitagoras powiedział "tak" i "nie" to najstarsze i najkrótsze słowa w mowie ludzkiej, a wymagają najdłuższego zastanowienia...


Szybkie "tak" albo "nie" ma sens tylko wtedy, kiedy widać wyraźnie, jak ta decyzja wpłynie na twoje plany. Na przykład ktoś prosi cię o poprowadzenie zebrania w twoim zrzeszeniu zawodowym. Jeśli już wcześniej miałeś w planie, by się uaktywnić, teraz możesz natychmiast się zgodzić - to jest zgodnie przecież z twoimi zamierzeniami. Powinieneś jednak szybko odmówić, jeśli postanowiłeś, że koniecznie musisz spędzić więcej czasu z rodziną i zamierzałeś wręcz zrezygnować na jakiś czas z udziału w tych zebraniach.


Jeśli nie jesteś pewien, jakie to ma znaczenie dla twoich planów, odłóż decyzję na później (mam na myśli "na później" - nie "w nieskończoność"). I później - wieczorem albo następnego dnia - zastanów się zadając sobie takie pytania:


* Czy sprawi mi to przyjemność?
* Czy skorzystam na tym zawodowo albo osobiście?
* Jak istotne jest to dla osób, które są bardzo ważne w moim życiu?
* Jakie mogą być konsekwencje, jeśli się nie zgodzę?


Odpowiedź na tego typu pytania pomoże ci rozróżnić sprawy, które są warte twojego zaangażowania, od tych, które stanowiłyby dla ciebie stratę czasu.


Pamiętaj jednak, że kiedy ktoś zwraca się do ciebie z prośbą, jest to na ogół forma komplementu. Jeśli więc odmawiasz, zrób to grzecznie i z wdzięcznością za to, że ludzie się do ciebie zwracają. Ważne jest też byś odmówił szybko, bo zwlekanie z odpowiedzią pozwala drugiej stronie mieć nadzieję, że możesz się jeszcze zgodzić. Jednak nie rozwadniaj swojej odmowy zbytnim usprawiedliwianiem się. Tłumaczenie dlaczego nie możesz tego czy owego zrobić postawi cię w pozycji osoby, która czuje się winna ("wiem, że powinienem, ale..."). Powiedz raczej "niestety, nie mogę się tego podjąć" albo "nie, nie mam czasu na to, by ci pomóc", albo "dziękuję za zaufanie, ale muszę odmówić". Koniec. Kropka. Nic więcej.


Jeśli naprawdę chcesz być kowalem swojego losu, naucz się mówić "nie". Nie można odnosić sukcesów w życiu bez tej umiejętności. To wcale nie oznacza, że doradzam ci iść przez życie "po trupach do celu", bez oglądania się na potrzeby przyjaciół. Ludzie sukcesu ogromnie cenią przyjaźnie. Ale szanują także swój własny czas.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





Jak sobie radzić z krytyką







Przed kilkoma laty przeprowadzono w Stanach interesującą ankietę. Dr David Schwartz (autor kilku wyśmienitych książek z dziedziny sukcesu) zadał kilku tysiącom osób dwa pytania:


* Czy otrzymujesz tyle pochwał i aprobaty za dobrze wykonaną pracę, na ile zasługujesz?


* Czy pracowałbyś lepiej i wydajniej, gdybyś otrzymał więcej pochwał i aprobaty?


Rezultaty ankiety były zaskakujące. Aż 97,2% pytanych odpowiedziało "nie" na pierwsze pytanie. Zaś 98,4% odpowiedziało "tak" na pytanie drugie. Innymi słowy, prawie wszyscy zgodzili się, że pracowaliby lepiej i wydajniej, gdyby tylko otrzymywali od pracodawców więcej pochwał!


Niestety, większość ludzi nie zna wyników tej ankiety. Dlatego też zamiast pochwał i aprobaty większość wprowadza w życie "przykład z góry" - a na ogół jest to niedobry przykład. "Moi szefowie nie szczędzą mi krytyki - dlaczego ja więc mam oszczędzać jej swoim podwładnym?" albo "Rodzice i koledzy krytykowali mnie na każdym kroku".


Smutna to prawda, ale większość ludzi, nawet tych najbliższych - rodzina i przyjaciele - chętniej cię skrytykuje niż pochwali szczerze za to, co robisz, kim jesteś, albo co osiągnąłeś. A przecież sukces niemal w każdej dziedzinie jest w ogromnej mierze uzależniony od innych. Od tego, czy ludzie mają do nas zaufanie, czy nas lubią, czy od nas coś kupią, czy będą dla nas pracować, czy będą nas kochać, czy będą nam wierni, czy będą nas popierać...


To oczywiste, że chcemy sobie ludzi zjednać, nie zaś zniechęcać do siebie. A czy możesz zjednać sobie kogoś poprzez krytykowanie? Oczywiście, jeśli czytasz Sekrety Powodzenia, wiesz już, że pochwała przynosi znacznie lepsze wyniki niż nawet ta "konstruktywna" krytyka. I już wiesz, że w każdym człowieku znajduje się coś godnego pochwały. Już rozumiesz, że konieczność zwrócenia uwagi podwładnym albo własnym dzieciom to całkiem wyjątkowe sytuacje, których nie wolno nadużywać. Starasz się panować nad swoim własnym zachowaniem, prawda?


Jak jednak zareagować na nieproszoną krytykę innych w stosunku do ciebie? Nie jesteś przecież w stanie od niej uciec, bo krytykujący są wszędzie - w pracy, w domu, wśród rodziny, często nawet wśród najbliższych przyjaciół. Jak więc reagować?


Przede wszystkim zdaj sobie sprawę z tego, że krytyka jest najlepszym świadectwem twojego postępu. Znalazłeś się w doborowym towarzystwie. Bo przecież najbardziej krytykowaną osobą w państwie jest prezydent, w przedsiębiorstwie - dyrektor naczelny, a w zespole sportowym - trener!


Oto najważniejsze wskazówki:


* Przyjmij krytykę jako dowód swojego sukcesu.


Tak, to prawda! Ponieważ podążasz śmiało w określonym kierunku, stanowisz zagrożenie dla tych, którzy nie mają zbyt wiele zaufania w swoje własne siły. To właśnie słabi, bojąc się z tobą zmierzyć, będą cię najczęściej krytykować. Pamiętaj też o tym, że osoba najmniej krytykowana jest zwykle osobą na najniższym stanowisku - w przedsiębiorstwie to portier albo sprzątaczka. Filozof Elbert Hubal tak powiedział: "Żeby uciec od krytyki - nie mów nic, nie rób nic, bądź jednym wielkim NIC".


* Nigdy się nie wybraniaj.


Jest całkiem naturalnym odruchem - szczególnie kiedy ktoś cię krytykuje bez zdania racji - odpowiedzieć na krytykę wytłumaczeniem, żeby sprawę wyprostować. Nie rób tego. "Tłumaczą się winni i głupcy" jest ogromnie mądrym powiedzeniem. Obrona się może łatwo zamienić w dyskusję i tylko niepotrzebnie całą sprawę rozdmuchać i krytyka będzie jeszcze bardziej bolesna. Po prostu nabierz wody w usta i przeczekaj.


* Współczuj tym, którzy cię krytykują.


To brzmi niewiarygodnie - ale naprawdę pomysł. Ktoś, kto nieproszony krytykuje innych, jest przecież w gruncie rzeczy bardzo nieszczęśliwym człowiekiem. Trudnym do współżycia, zazdrosnym i niezadowolonym z siebie.


* Nie daj się.


Podążaj w tym kierunku, w którym zamierzałeś, niezależnie od tego, co mówią inni. Przywiązuj wagę tylko do oceny tych, których o ocenę prosisz. I bądź bardzo ostrożny, kogo wybierasz w tym celu! Pomyśl, co by się stało, gdyby Kopernik tak wziął sobie do serca krytykę Kościoła i współczesnych mu naukowców, że zrezygowałby z badań?


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!







Sukces i przyjaźń






Niewiele osób zdaje sobie sprawę w pełni z tego, jak ogromny wpływ na nasze życie mają przyjaciele. Nie ma chyba bardziej trafnego powiedzenia niż "z jakim przestajesz, takim się stajesz". Sukces w życiu w wielkim stopniu zależy od naszej umiejętności dobierania sobie przyjaciół. Mówi się, że rodzinę dostajemy w spadku, przyjaciół zaś dobieramy sobie sami. Jednak bardzo niewiele osób szuka świadomie przyjaźni. Zawiera się je na ogół przypadkowo - gdzieś tam ktoś kogoś spotka na przyjęciu, dobrze im się rozmawia, bo mają podobne usposobienie i tak to się zaczyna. Wielu ludzi nawet nie potrafi odróżnić znajomości od przyjaźni; przyjacielem dla nich może być właściwie pierwsza z brzegu miła osoba, do której nie żywią niechęci. Są też i tacy, którzy nie zdają sobie nawet sprawy z tego, że mimo tego, że mimo stałego otoczenia ludźmi, w ogóle przyjaciół nie mają.


Zastanów się nad swoimi przyjaźniami. Przeprowadź bilans i sprawdź, czy rzeczywiście są to przyjaźnie. Jeśli zaś nie masz prawdziwych przyjaciół, pora na to, by ich poszukać.


Czy uważasz za przyjaciela kogoś, kto dzwoni do ciebie regularnie, by wywnętrzyć się i ponarzekać na teściów, na ekonomię, na stosunki w pracy? Czy przyjaźnisz się z kimś, kto jest ogromnie zabawny w towarzystwie, ale w gruncie rzeczy wiesz, że nie można na tego kogoś liczyć? Czy sądzisz, że twoim przyjacielem jest ktoś, kto często wylewa ci kubeł zimnej wody na głowę, by cię ściągnąć na ziemię, kiedy mówisz o swoich marzeniach?


W prawdziwej przyjaźni obie strony odczuwają podobną wymianę energii, podobną radość z kontaktów ze sobą. Przeegzaminuj przyjaźń zadając sobie takie pytania: Czy jesteśmy wzajemnie zainteresowani swoimi sprawami? Czy ta przyjaźń nas wzbogaca? Czy nasze kontakty sprawiają nam radość? Czy mamy podobne systemy wartości - na tyle podobne, by się sobie wzajemnie rewanżować z obopólną satysfakcją? Czy nie boimy się poruszać kontrowersyjnych tematów? Czy odpowiadamy bezpośrednio i szczerze na swoje pytania? Czy przyjaźnimy się z wyboru, czy tylko z rozpędu, bo np. znamy się od lat, ale tak naprawdę to niewiele nas łączy poza tym, że spędzamy ze sobą regularnie niedzielne popołudnia?


Niektórzy ludzie trzymają się starych przyjaciół, z których już dawno wyrośli, bardziej z poczucia winy niż z ochoty. Nasz stały rozwój powoduje, że często wyrastamy z pewnych przyjaźni, dorastamy zaś do innych. Ktoś, z kim czułeś się blisko i swobodnie kilka lat temu - dzisiaj być może ma już inny system wartości. Ty poszerzyłeś swoje horyzonty, twoje poglądy na wiele spraw uległy zmianie, masz dziś przed sobą ambitne cele... Jeśli twój przyjaciel został w tym samym miejscu, w którym oboje byliście przed laty i nawet nie próbuje ci dorównać - być może obowiązkiem wobec samego siebie jest odkotwiczenie się.


Nie obawiaj się zakończyć przyjaźni - to nie znaczy wcale, że masz się obrazić i w ogóle z dawnym przyjacielem nie rozmawiać. Może pozostać wam pełna sentymentu luźna znajomość, ale w przyjaźni teraz zasługujesz na więcej. No cóż, ktoś może powiedzieć o tobie z sarkazmem "ludzie się zmieniają..." - ty jednak masz prawo do tego, by być z siebie dumnym. Idziesz we właściwym kierunku. Potrzebne ci są nowe przyjaźnie, które pomogą ci zajść dalej. I szybciej.


Szukaj przyjaźni wśród ludzi, którzy są na tym etapie, na którym ty chcesz się znaleźć w przyszłości. Wybieraj przyjaciół spośród tych, którzy mogą cię wzbogacić swoją wiedzą i światopoglądem. Nie rozszerzysz swych horyzontów w otoczeniu ludzi, którzy mają bardziej ograniczony sposób patrzenia na świat niż ty. Rozglądaj się tylko za ludźmi, którzy patrzą z ufnością w przyszłość - takie przyjaźnie podnoszą na duchu i dodają odwagi we własne siły. Unikaj zaś za wszelką cenę pesymistów.


I jeszcze jedna rada. Nie popełniaj tego samego błędu, jaki popełnia odruchowo większość ludzi. Unikają oni tych, którzy mają inne usposobienie, inny stopień wykształcenia, inne zainteresowania, przekonania religijne i polityczne. A to właśnie przyjaźnie z ludźmi innymiod nas wzbogacają nas najbardziej. Często najtrwalsze przyjaźnie to przyjaźnie, które łączą ludzi starszych z młodymi, ludzi różnych narodowości, różnych religii, różnych ideałów. Co ich łączy? Wzajemny szacunek, otwartość umysłu i wspólna wielkość ideałów, nawet jeśli cele mają inne. Jeśli chcesz poznać ludzi, przyjaźnić się tylko z podobnymi do siebie, to tak jakbyś chciał poznać literaturę czytając książki tylko jednego autora... te pisane przez siebie.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Co naprawdę Cię motywuje?







Gdyby ktoś ci powiedział, że masz teraz przerwać czytanie, wyjść z domu i przebiec się dookoła dzielnicy, w której mieszkasz - czy zdobyłbyś się na to? Raczej wątpliwe. Jesteś zmęczony, nie lubisz biegać, poza tym jest wstrętna pogoda. Czy przebiegłbyś się jednak dookoła dzielnicy właśnie w tej chwili, gdybym ci zaoferowała milion złotych? Albo milion dolarów w gotówce? Czy przebiegłbyś się dookoła dzielnicy, gdyby mogło to uratować życie kogoś, kogo kochasz?


Nie ulega wątpliwości, że przebiegłbyś się wokół dzielnicy. Niezależnie od deszczu i od tego, że niektórzy ludzie patrzyliby na ciebie jak na wariata. Niezależnie od tego, że nie lubisz biegać, niezależnie od tego, że dostajesz zadyszki po wejściu na pierwsze piętro. Wszystko zależałoby od tego, czy miałbyś odpowiednią motywację.


Jeśli ktoś zaoferowałby ci, żeby pojechać do Paryża i pracować jako doradca w jakiejś wchodzącej na polski rynek firmie za pensję pół miliona franków rocznie - czy zgodziłbyś się? Byłby jednak warunek - musiałbyś się nauczyć języka francuskiego w dwa miesiące. Czy nauczyłbyś się? Czy starczyłoby ci czasu? Gdybyś naprawdę chciał zostać doradcą w tej firmie, na pewno byś się nauczył. Spędziłbyś następne osiem tygodni ucząc się tak żarliwie, jak nigdy przedtem w życiu i po sześćdziesięciu dniach rozmawiałbyś po francusku... Gdyby ci na tym naprawdę zależało.


Wszystko, co robimy i jak to robimy zależy od stopnia naszego umotywowania. Ktoś narzeka na brak snu. Często spóźnia się do biura, bo ledwo się budzi o szóstej rano. Najgorzej jest chyba w poniedziałki, oczy ma szczególnie zaspane, nastrój szczególnie kiepski. A przecież ta sama osoba w pierwszym dniu urlopu nie może spać, przedwcześnie wyskakuje z łóżka zachwycona perspektywą wyjazdu na wakacje. Tak samo większość z nas zachowuje się w przededniu ślubu albo w dniu, w którym mają nam wręczyć nagrodę. Nasza reakcja nie zależy więc od sytuacji - zależy od tego, co tę sytuację powoduje...


Zastanów się, jaką reakcję ma typowy kilkunastolatek, którego matka prosi, by wyniósł śmieci? A jak zareaguje ten sam chłopiec w tym samym momencie na wiadomość, że ojciec ma dla niego bilet na atrakcyjny mecz piłki nożnej. W tej pierwszej sytuacji chłopak prawdopodobnie zachowuje się, jakby miał za chwilę umrzeć z wycieńczenia - w drugiej, wybucha nagle niesłychaną energią.


W jaki sposób ty podchodzisz do codziennych zdarzeń życiowych? Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że jest to uzależnione od tego, co cię motywuje i w jakim kierunku zmierzasz? Jeśli nie wyszukałeś sobie w życiu atrakcyjnego celu, nic dziwnego, że nie tryskasz energią. Kiedy ludzi ogarnia zrezygnowanie, nie są w stanie wykrzesać z siebie niczego. Działają na zwolnionych obrotach, nie wykorzystując możliwości.


Im większy, im bardziej atrakcyjny cel sobie wybrałeś - tym więcej ci na jego osiągnięciu zależy. Tym więcej wysiłku, energii i poświęcenia opłaci ci się włożyć w jego osiągnięcie. A im więcej energii wkładasz, im więcej wytrwałości, koncentracji - tym łatwiej ten cel osiągnąć, tym bliżej do powodzenia. Im bliżej do osiągnięcia celu, tym więcej zadowolenia z życia. A im więcej zadowolenia z życia, tym więcej odwagi, by sięgnąć po inne, jeszcze większe cele...


A im mniejszy cel? Tym mniej wysiłku musisz włożyć, by się u tego celu znaleźć. Tym mniej satysfakcji z jego osiągnięcia. Tym mniej wiary we własne siły, tym mniej zadowolenia z życia i tym mniej entuzjazmu na przyszłość. Zawsze się to wszystko obraca wokół celów. Cele są początkiem i końcem i znowu początkiem.


A więc co cię motywuje? W kierunku jakiego celu zmierzasz? Czy jest to warte twoich sił? Czy to coś powoduje, że chcesz się rozwijać i dawać z siebie wszystko? Czy jest to wystarczająco atrakcyjny cel byś wstawał rano pełen entuzjazmu? Jeśli tak, to doskonale. Jeśli zaś nie - zastanów się nad tym. To właśnie jakość celu nadaje jakość twojemu życiu.


Niezadowolenie, frustracja, zwątpienie - wszystko to jest na ogół spowodowane brakiem atrakcyjnych, a zarazem realistycznych celów życiowych. Znajdź cel, na którego osiągnięciu ci w życiu zależy i nagle ogarnie cię motywacja. Twoje życie nabierze sensu. I bądź pewien, że jest sposób na to, by zdobyć się na to, na czym ci naprawdę zależy.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





środa, grudzień 03, 2008

Planowanie Twojej przyszłości






Musisz wiedzieć dokąd idziesz


Jest to najważniejsza dewiza na całe życie. Sprawdzalna we wszystkich dziedzinach: w sferach uczuć i zdrowia fizycznego; od tego zależne jest szczęście małżeńskie, powodzenie w pracy, wysokość zarobków, pozycja społeczna. Wszystko. Jeśli nie wiesz dokąd chcesz dojść, nie znajdziesz drogi.


Wśród cech wyróżniających ludzi, którym naprawdę się w życiu powodzi, wybija się na pierwsze miejsce umiejętność jasnego sprecyzowania celów i ich konsekwentna realizacja.


Przedstawiam ci dwie kobiety. Są do siebie bardzo podobne. Ten sam wiek, wykształcenie, atrakcyjny wygląd. Pracują w tym samym instytucie naukowym. Jedno ich dzieli: Hanka wie dokładnie do czego dąży - Zofia nie bardzo. Zofia uważa, że w dzisiejszych czasach wszystko zmienia się tak prędko, że naprawdę nie da się niczego zaplanować i trzeba tylko "iść z falą". W każdej chwili mogą być "cięcia" i może się okazać, że musi szukać innej pracy.


Hanka chce zostać kierownikiem wydziału, w którym pracuje. Często analizuje własną karierę. W gruncie rzeczy wszystko, co robi, nie tylko sama praca, ale kontakty z innymi, nawet jej sposób zachowania i ubierania się - wszystko to związane jest z funkcją, którą chce przejąć. Świadomość celu powoduje, że Hanka wykorzystuje swój czas do maximum. Rzadko robi przerwy na pogawędki i herbatki w pracy. Jest koleżeńska, ale nie pozwala się wykorzystywać - jednocześnie stara się przejąć jak najwięcej obowiązków i odpowiedzialności w wydziale.


Jej koleżanka Zofia jest również bardzo zdolnym pracownikiem. Nie ma jednak konkretnego celu zawodowego. Łatwo się gubi w nawale pracy. Ponieważ nie jest pewna, czy utrzyma swoje stanowisko, nie wysila się zanadto na co dzień. Po cichu narzeka na biurokrację, na brak organizacji, na niskie zarobki, na kierownictwo i na to, że jej nie doceniają.


Hanka ma swój cel, który realizuje. Zofia jest tylko narzędziem w realizacji celów innych ludzi.


Zastanów się, kim jesteś? Hanką? Czy Zofią?


Hanka planuje awans zawodowy - najprawdopodobniej wcześniej czy później go dostanie. Zofia "planuje", że jak będą cięcia, będzie musiała szukać innej pracy. Najprawdopodobniej tak właśnie się stanie!


Jak sobie pościelesz...


Co jest twoim celem? Co TY chcesz osiągnąć w życiu? Osiągniesz to, co planujesz. Jeśli nic nie zaplanowałeś - nie dziw się, że niewiele osiągasz!


Czy możesz sobie wyobrazić wybudowanie domu bez szczegółowego projektu? Albo podróż statkiem z Gdańska do Sztokholmu bez dokładnej nawigacji? A jednak 95% ludzi nie ma planu na życie! A co ważniejsze: życie czy rejs statkiem? Statystycznie rzecz biorąc spędzamy więcej czasu na planowaniu zabawy sylwestrowej niż na planowaniu kariery zawodowej. Narzeczeni poświęcają więcej uwagi planowaniu wesela niż planowaniu małżeństwa. Nie ma się co dziwić, że tyle osób jest niezadowolonych z własnej kariery zawodowej i że liczba rozwodów wciąż rośnie.


Faktem jest, że niewiele osób ma naprawdę wysokie wymagania od życia. Na pytanie "co od życia oczekujesz?" - większość odpowie bardzo ogólnikowo: zdrowie, szczęście, zadowolenie z pracy, pociechę z dzieci, mieszkanie, samochód. Większość ludzi skazuje się z góry na przeciętność właśnie tym, że nie oczekują od życia wiele!


Jeśli zdefiniowanie celów decyduje o osiągnięciu sukcesu, dlaczego tylko niewiele osób planuje własne życie? Przytłaczająca większość nie planuje, bo są w duchu przekonani, że "i tak nic z tego nie wyjdzie". Boją się porażki. "Po co się wychylać?" - mówią. Wstydzą się przed innymi i przed samym sobą, że być może porywają się "z motyką na słońce". Poza tym niewiele osób wie, jak się do tego zabrać. Planowanie i wyznaczanie celów nie jest łatwe - jest wiele niewiadomych, które trzeba wziąć pod uwagę. No i jest to czasochłonne zajęcie. Niemożliwe do odwalenia w piętnaście minut. To praca wymagająca dużej koncentracji. Dlatego dla większości o wiele łatwiej jest w ogóle nie myśleć o przyszłości!


Nie wierz w cuda


Ostatnio przedstawiłam koncept planowania życia i precyzowania planów życiowych sporej grupie polonijnej w Stanach na seminarium poświęconym temu zagadnieniu. Wieczór wzbudził ogromny entuzjazm - jeden z panów podszedł do mnie po spotkaniu i powiedział "Pani Wando, to niesamowicie budujące. Ja już sobie przygotowałem cały plan, dzięki pani wreszcie się zmobilizuję do tego, by zrobić to, o czym myślę od dawna". Poradziłam mu, by spędził sporo czasu na dokładnym przeanalizowaniu, żeby ustalił terminy realizacji i żeby zobowiązał się przed sobą na piśmie. Spotkałam go po dwóch tygodniach. Zapytałam go, jak mu idzie realizacja tych zamierzeń, o których mówił. Po czternastu dniach nie był już nawet pewien, do czego się w ciągu tamtego wieczoru starał mobilizować!


Mnie w ogóle to nie zdziwiło. Dlaczego? Bo stykam się z tym prawie codziennie. Podjął decyzję tamtego wieczoru bardzo pochopnie, bez zastanowienia. Nie rozważył za i przeciw, nie sprecyzował celu na piśmie, nie przygotował się na przeszkody i nie zaplanował, jak je pokonać. Byle jak ustalone cele są byle jak realizowane. W tej dziedzinie cuda się nie zdarzają.


Zmiany i reorganizacje zachodzą w Polsce tak szybko, otwierają się coraz to nowe możliwości, o jakich jeszcze kilka lat temu nikomu się nie śniło. Dla jednych Polska staje się krajem o nieograniczonych szansach - innym coraz trudniej związać koniec z końcem. Wcześniej czy później każdy jednak zaczyna się bić z myślami:
- Czy zostać tu, gdzie pracuję, czy szukać innej, lepiej płatnej pracy?
- Może otworzyć własny interes - a jeśli tak, to w jakiej dziedzinie?
- Gdzie są największe możliwości?
- Gdzie szanse na awans?
- Gdzie najmniej konkurencji?


Po głębszym zastanowieniu się większość ludzi ogarnia poczucie bezsilności - inflacja, zmiany, jeden wielki chaos. Bardzo łatwo się ponieść fali...


Co ma Gułag do polskiej rzeczywistości?


Ostatnio amerykańska telewizja nadała reportaż z radzieckiego "gułagu" komentowany przez Anatala Szachrańskiego, znanego dysydenta, który spędził na zesłaniu kilka lat. Szachrański przyznał, że czas spędzony w obozie był najbardziej wartościowym okresem jego życia; że właśnie tam naprawdę dojrzał życiowo. Że w żadnym wypadku nie traktuje lat spędzonych w Gułagu za stracone. Jakże łatwo byłoby mu powiedzieć - straciłem w obozie najlepsze lata mojego życia!


Co ma Gułag do polskiej rzeczywistości? Nie obwiniaj polityki i inflacji za własne niepowodzenia. Tylko ty masz decydujący wpływ na własne życie. Pamiętaj, że nawet bolesne porażki są w gruncie rzeczy tylko wartościowymi doświadczeniami życiowymi.


Właśnie teraz, kiedy życie jest trudne (czy kiedykolwiek i gdziekolwiek życie jest łatwe?), ustalenie kursu i planowanie własnej przyszłości jest bardzo ważne. Świadomość celu nie tylko napawa ludzi entuzjazmem. Cel życiowy leczy też poważne schorzenia - jak rezygnacja życiowa, słomiany zapał i odkładanie do jutra...


Jak się do tego zabrać?


Najpierw wyobraź sobie rok 2010. Data brzmi nierealnie, prawda? A jednak większość z nas dożyje roku 2010 - zgodnie z własnym planem albo "na fali". A więc spójrz w te nie tak daleką wcale przyszłość z długopisem w ręku. Zapisuj szczegóły. Jak przy rozwiązywaniu krzyżówki, zacznij od pewników. Na pewno się postarzejesz o 12 lat. Na to nie masz wpływu (ale masz wpływ, w jakim stopniu się postarzejesz, prawda?). Twoje dzieci będą o 12 lat starsze - na to także nie masz wpływu.


- W jakiej formie fizycznej będziesz za dziesięć lat?
- Czy zdrowie ci będzie dopisywać?
- Ile będziesz ważyć? - na to masz ogromny wpływ!
(Jak widzisz, nie wszystko jest uzależnione od polityki, klęsk, sytuacji gospodarczej kraju).


- Czy będziesz jeszcze pracować?
- Na jakim stanowisku?
(Jeśli nie jesteś pewien, teraz pomyśl, co chciałbyś robić za dwanaście lat?)
- Czy chcesz pracować w swoim zawodzie, czy też warto zmienić kierunek?
- Czy warto zapisać się na dodatkowe kursy albo studia wieczorowe?
- Jakiego rodzaju praca da ci satysfakcję zawodową?
- Jakie będą twoje potrzeby?
- Czy będzie cię stać na to, na co ZECHCESZ sobie pozwolić?


Chyba najważniejszym celem jest znalezienie pracy, która daje satysfakcję. Kiedy lubisz to, co robisz - powodzenie w życiu staje się łatwo osiągalne. Jeśli zaś nie lubisz tego, co robisz - niezadowolenie z życia jest niemal nieuniknione.


Teraz sprawy materialne. Jeśli mieszkasz na sublokatorce - gdzie chcesz mieszkać za dwanaście lat? Czy chcesz mieć mieszkanie, czy domek jednorodzinny? A może wystarczy jeśli będziesz po prostu "bliżej" mieszkania? Ile czekania na mieszkanie będzie przed tobą za dwanaście lat? Jeszcze trzy lata? Pięć? Zapisz to!


Czy chcesz mieszkać w tym samym mieście, gdzie teraz? Czy może chciałbyś się przenieść do innego miasta? Jakie meble chciałbyś mieć? Samochód? Jakiej marki? Gdzie chcesz spędzać wakacje? Czy chciałbyś mieć domek na wsi? Podróżować po świecie? Jakiego rodzaju przyjaciół będziesz mieć za dwanaście lat? Jakich przyjaciół CHCESZ mieć?


Definiowanie celu


I wreszcie - co jest dla ciebie najważniejsze? Co w życiu da ci najwięcej satysfakcji? Dla jednych będzie to pozycja społeczna, dla innych zabezpieczenie materialne. Jeszcze inni cenią sobie możliwość pomocy innym. Albo własne zdrowie. A może dla ciebie jest to życie rodzinne?


Co wzbudzi w tobie najwięcej entuzjazmu? Co jest w twoim przekonaniu warte poświęceń i dyscypliny życiowej? Jeśli już wiesz - pozostaje ci to tylko sformułować na piśmie. Najważniejsze poza tobą. Nie zniechęcaj się jednak, jeśli wciąż nie jesteś pewien, co chcesz w życiu osiągnąć. Jesteś na dobrej drodze. Im więcej czasu spędzisz na definiowanie własnych zamierzeń, tym więcej szans na ich realizację!


1. Cele muszą być bardzo atrakcyjne


Musisz naprawdę chcieć osiągnąć to, do czego dążysz! Jeśli obierasz cele życiowe dla zaspokojenia ambicji rodziców - niewiele z tego wyjdzie. Cel musi być atrakcyjny, by usprawiedliwiał wyrzeczenia, które cię czekają. Nie bój się jednak wielkich zamierzeń - wyrzeczenia związane z wielkim celem są o wiele łatwiej strawne niż walka o przetrwanie!


2. Cele muszą być realistyczne


Musisz wierzyć, że naprawdę jesteś w stanie to osiągnąć. Wszystko jest możliwe, ale wszystko ma swoją cenę. Ile chcesz zapłacić? Laureatką nagrody Oscara została kiedyś głuchoniema aktorka Marlee Matlin - jej sukces nie był przypadkiem. Sukces nikomu nie przychodzi łatwo. Zawsze jest cena, którą płacimy za osiągnięcie sukcesu (ale jeszcze wyższą cenę zapłacisz za poddanie się losowi).


3. Cele muszą być precyzyjne


Cel musi określić dokładnie, co chcesz osiągnąć i w jakim terminie. Im bardziej specyficzny cel, tym lepiej. Możesz powiedzieć "chcę schudnąć" - to jednak tylko świetny pomysł. Jeśli powiesz "chcę schudnąć 15 kilogramów" - znakomicie, to jednak nie jest jeszcze celem. "Chcę schudnąć 15 kilogramów do końca tego roku" - to jest to!


4. Cele muszą być wyrażone na piśmie


Jeśli cel masz "zapisany" tylko w pamięci - twoje szanse na jego realizację są mierne. Jedynie cel na piśmie możesz analizować, poprawiać, przepisywać. Przede wszystkim zaś możesz go odczytywać często. Jak często? Jak najczęściej! Po jakimś czasie nawet podświadomość zaczyna ci sprzyjać i niczym automatyczny pilot będzie zapobiegać zbaczaniu z wybranej drogi.


5. Cele nie mogą być konfliktowe


Będziesz mieć wiele celów życiowych - wystrzegaj się jednak celów konfliktowych. Jeśli twoim priorytetem jest spędzanie więcej czasu na łonie rodziny - nie planuj pracy, która będzie wymagać stałych podróży służbowych!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Krok za krokiem





Wszystko to, co chcesz


A więc, co chcesz w życiu osiągnąć? Czy wiesz, kim chcesz być, co robić, gdzie mieszkać, co mieć? - za dwadzieścia lat? Co jest twoim planem akcji na najbliższe dziesięć lat? Oczywiście nie możesz przewidzieć każdej drobnej rzeczy, która się wydarzy w ciągu tego okresu, ale te ważne, naprawdę ważne wydarzenia można zaplanować.


Jeśli naprawdę poważnie zabrałeś się za przygotowanie listy tego, co chcesz od życia, prawdopodobnie uderzył cię fakt, że w gruncie rzeczy to, co naprawdę chcesz, jest bardziej realne niż początkowo przypuszczałeś. "To" może się znaleźć w zasięgu twojej ręki już w najbliższych kilku latach. Plan do realizacji wyłaniał się już automatycznie przy precyzowaniu celów, prawda? Wszystko wyglądało dość jasno... Problem polega na tym, że w większości wypadków na tym kończy się precyzowanie planów. Nie odkładaj więc tego tym razem. Tym razem sprecyzuj plan do końca. Będziesz zdumiony jego wynikami.


A więc już wiesz, co chcesz - największe zadanie poza tobą. Zdefiniowałeś co sprawi, że będziesz wstawać rano pełen entuzjazmu. To najważniejsza część życiowego planu. To, co cię motywuje, powinno być zapisane wielkimi kolorowymi literami na samym początku!


A jednak ta cała lista wygląda trochę obco. Jakby cudze cele - nie twoje własne. Ty jako szef własnego przedsiębiorstwa? Otoczony ogromnym szacunkiem ludzi, przy których sam teraz się czujesz trochę zażenowany? Trochę trudno uwierzyć, że to możliwe. To będzie zależne od tylu czynników.


Krok za krokiem


Co jest ci potrzebne do osiągnięcia celu? Przeprowadź remanent. Wylicz swoje atuty i swoje braki. Materialne i niematerialne. Zrób listę tego, czym dysponujesz oraz listę tego, czego ci brak. Skończone studia po stronie "ma" czy "winien"? (Oczywiście "ma"). Środki finansowe - ile masz? Ile potrzebujesz? Teraz kwestia czasu - ile godzin dziennie albo tygodniowo możesz poświęcić na realizację planów? Może warto wprowadzić zmiany? Wiedza? Entuzjazm? Jeśli ci brak dyscypliny, jednym z twoich podstawowych celów będzie nabycie zdyscyplinowania (wyrobienie dyscypliny jest o wiele łatwiejsze niż myślisz!). Wrodzone zdolności? Umiejętność zjednywania ludzi?


Umieść na tej liście wszystkie swoje osiągnięcia - duże i mniejsze i trzymaj ją pod ręką. Ta lista przyda się nie tylko teraz, przy planowaniu. Będzie też ona ogromnie przydatna w chwilach zwątpienia, których nie będzie ci brakować.


Poświęć też sporo uwagi brakom. Musisz określić dokładnie, co stoi ci na przeszkodzie. Gdyby wszystko szło jak z płatka, już dawno byś był tam, gdzie chcesz być, a więc coś stoi ci na przeszkodzie. Co? A może to ty jesteś swoją największą przeszkodą? Nie jesteś wyjątkiem. Jeśli zdajesz sobie z tego sprawę, zrobiłeś już krok milowy. Czy jesteś uzależniony od czyjejś decyzji? Twoim pierwszym krokiem będzie próba wpłynięcia na te decyzje. Brak pieniędzy? Twoim pierwszym krokiem będzie szczegółowy plan na zdobycie odpowiedniej sumy - albo wspólnika.


Przeanalizuj, co jeszcze będzie ci potrzebne, by pokonać przeszkody. Jakiego rodzaju wiedza? W jakim gronie powinieneś przebywać? Do jakich organizacji należeć? Do czego się musisz zobowiązać?


I inne ważne pytanie: z czego powinieneś zrezygnować?


Twój Wielki Plan Życiowy


Efektywny plan życia to właściwie kilka planów.


* Plan Długoterminowy - to obraz tego, co zamierzasz osiągnąć w życiu. To twoje priorytety, twoja lista wartości. Jeśli wiesz, gdzie chcesz być za dwadzieścia lat, o wiele łatwiej zdecydować, w jakim kierunku wyruszyć już jutro.


* Plan Pięcioletni - co musisz zrobić w najbliższych pięciu latach, by mieć pewność, że znajdziesz się tam, gdzie chcesz, za lat dwadzieścia?


* Plan na Najbliższy Rok - to twój budżet, to zaplanowane wakacje, zobowiązanie zaliczenia roku na studiach, ilość kilogramów do zrzucenia. I najważniejsze - to odpowiedź na pytanie: co musisz zrobić w tym roku, by na pewno znaleźć się tam, gdzie powinieneś, w swoim planie pięcioletnim?


* Plan Kwartalny - to pozwoli ci mierzyć rozwój bardziej niż cokolwiek. Ten plan to twoja ręka na pulsie. Ten plan pozwoli ci na naniesienie poprawek, na nadrobienie strat. Na zrobienie tego, co wymknęło się realizacji w poprzednich miesiącach.


* Plan na Najbliższy Miesiąc - jeszcze mniejszy wycinek planu na całe życie. Plan na ten miesiąc określi też kiedy przygotujesz plan na miesiąc następny - wykorzystaj te okazje, by przyjrzeć się jeszcze raz swoim celom życiowym. By uzmysłowić sobie jeszcze raz korzyści wypływające z ich realizacji.


* Plan Na Najbliższy Tydzień - Teraz możesz ustalić czas na krzyżówki i na telewizję, wpisz godziny pracy nadliczbowej, czas na zabawę z dziećmi, na naukę, na spotkanie w gronie przyjaciół. Ale przede wszystkim - kiedy zrobisz to, co ma być zrobione w tym tygodniu, by się zmieścić w realizacji Wielkiego Planu Życiowego?


Przygotuj się do trudności


Przygotuj się, że będziesz popełniać pomyłki. Rzadko komu udaje się za pierwszym zamachem, nie licz na to, że będziesz wyjątkiem. Z góry przygotuj się więc na niepowodzenia. Wykorzystasz je jako okazje do praktyki. Popełnianie pomyłek to coś normalnego - dopiero popełnianie wciąż tych samych pomyłek jest błędem!


Trzymaj język za zębami


Być może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale to fakt - niestety, bardzo niewiele osób jest naprawdę zainteresowanych twoim sukcesem. Nie licz więc na to, że na wieść o twoich ambicjach życiowych wszyscy ci pogratulują. Wręcz przeciwnie. Nawet najbliżsi mogą potraktować twoje cele i plany z przymrużeniem oka, a sam wiesz, że to wcale nie mobilizuje, tylko wzbudza zwątpienie we własne siły. Bądź więc ostrożny zanim zaczniesz się zwierzać komuś z własnych planów. Zrób to tylko wtedy, kiedy wiesz, że możesz liczyć na poparcie. Być może nawet najbliższej ci osobie możesz zdradzić tylko część swoich planów.


Głową muru nie przebijesz


Są przeszkody niemożliwe do pokonania, ale nawet wtedy nie powinieneś rezygnować z realizacji Wielkiego Życiowego Planu. Trzeba tylko wybrać drogę okrężną. Czasem nawet warto przeczekać.


Jednak wiele przeszkód jest wyolbrzymionych tylko w naszej wyobraźni. Zanim więc stwierdzisz, że głową muru nie przebijesz - sprawdź, czy ta przeszkoda stojąca na drodze do celu to naprawdę potężny mur nie do przebicia. Może się okazać, że w gruncie rzeczy to tylko cienka ścianka działowa ze sklejki, którą można łatwo rozebrać na części.


W skrócie


* Skrystalizuj cele życiowe. Na czym tak naprawdę ci zależy? Co jest warte twoich poświęceń?
* Wyrób w sobie prawdziwe pragnienie tego, co chcesz w życiu osiągnąć. Jeśli niewiele chcesz - nie dziw się, że życie niewiele ci przynosi. To twoja paląca chęć sprawi, że naprawdę będziesz dążyć do tego, co założyłeś.
* Przygotuj plan na osiągnięcie założonego celu. Planuj dokładnie lata, miesiące, tygodnie, dnie, godziny i trzymaj się wyznaczonych terminów. To właśnie pozwoli ci mierzyć progres i utrzymywać entuzjazm.
* Pracuj nad tym, by rozwinąć w sobie niepodważalną wiarę w siebie i we własne możliwości. Pamiętaj, że będziesz mieć przeszkody, ale traktuj je tylko jako dodatkową okazję do praktyki.
* Realizuj swój plan krok za krokiem niezależnie od trudności. W chwilach zwątpienia koncentruj się na swoich mocnych stronach, a nie na słabościach.
* Nie zniechęcaj się krytyką innych. Kiedyś nikt nie chciał uwierzyć, że ziemia jest okrągła.


Pamiętaj - nie od razu Kraków zbudowano!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!





wtorek, grudzień 02, 2008

Co to jest aktywne słuchanie






Wspólną cechą wszystkich wielkich ludzi jest ich umiejętność słuchania (a to nie polega tylko na powstrzymaniu się od mówienia). Kiedy zaś już mówią, nie strzępią się zanadto. Mówią wiele używając niewielu słów. Nie ma się więc co dziwić, że we wszystkich książkach i szkoleniach na temat biznesu przewija się wciąż ta sama rada: "Naucz się aktywnego słuchania". Nic nie będzie ci sprzyjać w stosunkach międzyludzkich bardziej niż to.


Pamiętaj, że w każdej sytuacji możliwe są przynajmniej dwa spojrzenia - w jaki sposób zrozumiesz cudzy punkt widzenia bez uważnego słuchania?


Poświęcamy w życiu sporo czasu na to, by nauczyć się mówić, pisać i czytać - nawet posługiwać się językiem obcym. Niestety ani w domu, ani w szkole nie kładzie się żadnego nacisku na naukę słuchania. Ostatnie badania udowodniły, że w tej dziedzinie większość ludzi wykorzystuje tylko jedną trzecią swych możliwości. A przecież to właśnie umiejętność słuchania jest jednym z najważniejszych wymogów do osiągnięcia sukcesu.


Sztuka aktywnego słuchania to znacznie więcej niż grzecznościowe milczenie bez przerywania, kiedy druga strona mówi (choć nawet to jest ogromną rzadkością!). Aktywne słuchanie to umiejętność, która polega na pełnym zainteresowaniu rozmówcą, na ogromnej koncentracji, na uważnym rejestrowaniu nie tylko tego, co mówi, ale tego, co CHCE powiedzieć. Bez tej umiejętności nie można nawet marzyć o prawdziwym powodzeniu w życiu. To na słuchaniu - nie na mówieniu - opiera się sztuka dyplomacji.


Ludzie kochają mówić. Dlatego jedna z najprostszych metod zaskarbienia sobie ich szacunku i sympatii (a co za tym idzie - możliwości wpływania na ich decyzje) jest właśnie uważne słuchanie! Generalnie rzecz biorąc wszyscy chcą mówić tylko na dwa tematy: o swoich osiągnięciach (ludzie lubią się chwalić) i o swoich problemach (ludzie lubią narzekać). Niemal każdemu sprawia przyjemność mówienie o swojej pracy czy hobby, albo o tym, jak bardzo uzdolnione są jego dzieci. Ludzie odczuwają też często potrzebę, żeby powiedzieć komuś o swoich problemach - o pechu i okropnym szefie, o tym, jak źle zostali potraktowani w urzędzie, albo jak fatalnie układa się im małżeństwo, czy też o tym, że ktoś nieuczciwy wykorzystał ich w interesach...


Jeśli ci na kimś naprawdę zależy, jeśli chcesz wpłynąć na czyjąś decyzję, najpierw musisz pozyskać zaufanie. Słuchaj, co ten ktoś chce ci powiedzieć, nawet zachęć go do mówienia! Jeśli tylko pozwolisz ludziom opowiedzieć o książkach, które przeczytali, o podróżach, które odbyli, o osobistościach, które poznali - będą oni do ciebie lgnąć, a nie unikać. Zyskasz sobie opinię osoby, z którą się doskonale rozmawia. Jeśli zaś sam będziesz mówić więcej niż inni, wbrew pozorom zyskasz sobie miano nudziarza, choćbyś był szalenie dowcipny i towarzyski! Bo prawda jest brutalna: ludzi interesują ich własne sprawy, nie twoje.


Aktywnym słuchaczem nie zostaje się z przypadku. Wymaga to cierpliwości. Na szczęście każdy może się słuchania nauczyć. Jak? Na początek zacznij stosować się do poniższych wskazówek:


* Przede wszystkim zacznij sam siebie obserwować. I to dosłownie z zegarkiem w ręku. Jeśli mówisz więcej niż słuchasz, mówisz za dużo!


* Pamiętaj, że twoje ruchy - mowa ciała - sygnalizują rozmówcy twoją uwagę lub jej brak. Staraj się więc patrzeć w oczy osobie, która mówi. Każdy, kogo warto słuchać, jest też wart tego, by na niego patrzeć.


* By podkreślić, że nie chcesz utracić słowa, pochyl się nieco w stronę mówiącego - to zwiększa ogromnie zaufanie.


* Zadawaj pytania (trzymając się jednak tematu). Jest to najlepszym komplementem - poproś na przykład o powtórzenie faktów. Nie, nikt cię nie weźmie za przygłupa. Żaden rozmówca się też nie obrazi. Wręcz przeciwnie: świadczy to o tym, że naprawdę interesujesz się tym, co mówi.


* Nie odwołuj się w tych pytaniach do własnej osoby - zaimki JA, MNIE, MOJE, ZE MNĄ itp. wybijają mówiącego z rytmu i przerzucają uwagę na ciebie. A to nie ma nic wspólnego ze słuchaniem - to po prostu forma mówienia!


* Nie wpadaj w słowa nawet jeśli jesteś pewien, do czego twój rozmówca zmierza. Nie przerywaj i nie zmieniaj tematu dopóki nie skończy - choćbyś był nie wiadomo jak niecierpliwy, by zacząć rozmowę na inny temat.


Im więcej będziesz w życiu słuchać, tym mądrzejszy się będziesz stawać. Tym więcej osób będzie ci sprzyjać, tym łatwiej będziesz wygrywać pertraktacje, tym częściej będziesz dostawać awanse. Ktoś, kto umie tylko dobrze słuchać, ma zawsze przewagę nad kimś, kto potrafi tylko dobrze mówić!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Jak się widzisz, tak cię piszą







Powiedzenie "Jak cię widzą, tak cię piszą" jest niezwykle trafne i powszechnie znane. Niewiele osób zdaje sobie jednak sprawę z tego, że to, w jaki sposób sami siebie widzimy, ma również niebagatelny wpływ na to, jak traktują nas inni. A ma to wpływ znacznie większy niż się może wydawać! Z całą pewnością można sparafrazować to stare powiedzenie w ten sposób: "Jak się widzisz, tak cię inni piszą". A więc jak się widzisz? Czy masz do siebie zaufanie? Czy sam siebie lubisz?


Jeśli zależy ci na zaufaniu innych (a komu nie zależy?) - musisz zacząć od pełnego zaufania do siebie. Będzie ci niezwykle trudno przekonać innych do siebie, jeśli sam sobie nie wierzysz!


Nie wszystko sprawą jest Amora


Ci, którzy są ufni w stosunku do siebie, wzbudzają zaufanie u innych! Oto typowy przykład:


Dwóch panów jest zakochanych po uszy w pani Basi. Pan Jurek i pan Kazik. Pan Jurek mimo tego że, obiektywnie rzecz biorąc, jest bardzo atrakcyjny pod każdym względem, czuje się jednak zbyt zażenowany, by ubiegać się o Basine względy. Obawia się, że ta ś1iczna dziewczyna ma o wiele lepszych, niż on, adoratorów, lepiej wykształconych, lepiej sytuowanych i bardziej wyrobionych towarzysko. Boi się, że gdy zrobi pierwszy krok, narazi się tylko na śmieszność. Nawet nie próbuje się więc z nią umawiać, wzdycha tylko po nocach w sekrecie. Basia umawia się z panem Kaziem mimo że pan Kazio jest o wiele mniej przystojny i mniej wykształcony. Pan Jurek jest zdumiony zadając sobie to tradycyjne pytanie ludzi odrzuconych: "Co ona w nim widzi?".


Bardzo wiele! Pan Kazio swoją wiarą w siebie potrafił przekonać Basię do własnej wartości.


Nie zwalaj na Amora albo na brak szczęścia winy za niepowodzenia uczuciowe. W większości wypadków tylko od ciebie zależy, w jaki sposób druga osoba cię przyjmie.


Pewność siebie?


Wszystko sprowadza się do umiejętności bycia pewnym siebie. Pewność siebie to poczucie własnej wartości, objawiające się zrównoważeniem i pozytywnym nastawieniem do ludzi.


Brak wiary w siebie jest demonstrowany wieloma objawami. Skrytość, nieufność, przesadna nieśmiałość, skłonność do krytykowania innych to tylko kilka z nich.


W wielu wypadkach brak wiary w siebie objawia się także tym, co wiele osób odbiera błędnie jako przesadna pewność siebie. Bierze się to stąd, że ludzie z głęboko zakorzenionymi kompleksami na ogół starają się to ukryć. Często tego typu osoba bywa ogromnie męcząca dla otoczenia - będąc na przyjęciu nie dopuści nikogo do słowa usiłując bawić towarzystwo wyłącznie własnymi dowcipami; przypadkowo spotkana na przystanku zagada cię na śmierć informacjami na temat własnych sukcesów. Ktoś niepewny siebie często do przesady stara się o nowe znajomości - jest zdolny czasem nawet do wielu poświęceń, bo zrobi wiele by być w centrum zainteresowania - musi bowiem stale przekonywać siebie i innych o swojej wartości.


Kiedy widzisz kogoś, kto drażni cię tego typu zachowaniem - nie oburzaj się jego "pewnością siebie". Takie zachowanie jest często właśnie dowodem braku pewności siebie i zasługuje na współczucie.


Skąd się biorą kompleksy


Chyba każdy z nas usłyszał przynajmniej raz w życiu: "Wcale nie jesteś tak zdolny / interesujący / atrakcyjny / oryginalny / sprytny (niepotrzebne skreślić), jak myślisz". Tego rodzaju stwierdzenie wypowiedziane nieuważnie przez osobę "z autorytetem" może zrujnować wiarę w siebie na długi czas - dla wielu ludzi na zawsze.


Tak, to prawda! Nie jesteś tak zdolny / interesujący / atrakcyjny / oryginalny / sprytny (niepotrzebne skreślić), jak ci się wydaje. Twoja wartość jest wielokrotnie wyższa i niezależnie od tego, na jak niskim etapie jesteś w tej chwili, możesz zajść dalej niż w swoich najśmielszych marzeniach!


Przeważająca większość z nas ma jakieś zahamowania, coś, co nas trzyma i uniemożliwia prawdziwe rozwinięcie skrzydeł. Bardzo często te zahamowania to naprawdę rzeczy zupełnie bez znaczenia, istniejące tylko w naszej wyobraźni - wyolbrzymione do maksimum pod wpływem czasu. I właśnie z powodu takich nieuzasadnionych kompleksów źle wykorzystujemy własne możliwości.


Wiele kompleksów rodzi się w dzieciństwie. Ktoś, kto kiedyś był autorytetem, obdarzył cię etykietką. Ty w to uwierzyłeś. Nie miałeś na to wpływu - dla dziecka prawie każda dorosła osoba to autorytet! Niektórzy mieli więcej szczęścia, wychowując się w otoczeniu bardziej pozytywnych ludzi niż ty i zamiast tych negatywnych etykietek przylgnęły do nich pozytywne, te, które podbudowują i dodają odwagi.


Co jest twoim największym kompleksem? Skąd się wziął? Kto cię tak zaszufladkował? Czy w dalszym ciągu ta osoba, która to zrobiła, jest twoim autorytetem? Całkiem prawdopodobne, że już zaszedłeś dalej niż ten nauczyciel, który ci powtarzał "nic z ciebie nie będzie". A jeśli jeszcze daleko nie zaszedłeś, to możesz zajść w niedalekiej przyszłości.


Te stare etykietki nadane przez ludzi, którzy się dawno przestali liczyć w twoim życiu, wciąż roztaczają kontrolę nad twoim codziennym życiem. Ktoś, kto dawno stracił autorytet w twoich oczach, wciąż jeszcze decyduje o twoich sukcesach i niepowodzeniach, jeśli wciąż słyszysz ten szept:


- I tak odrzucą moją propozycję.
- Jak tym razem się nie uda - jestem skończony.
- Ona się nigdy ze mną nie umówi.
- Tylko się tym ośmieszę.
- Jestem w tym bez szans.


O trenowaniu słoni


Czy widziałeś kiedy słonia w ogrodzie zoologicznym? Na ogół słonie są oddzielone od widzów zaledwie małym rowem, a jednak żaden słoń w ZOO nie próbuje wyrwać się z tej maleńkiej przestrzeni życiowej, jaką mu zostawiono. Nawet gdyby ogród zoologiczny graniczył z sawanną, słoń nie będzie próbować. Dlaczego? Wiadomo - bo wpojono mu, że nie może.


Czy wiesz, jak trenowane są słonie? Malutkie słoniątka są często wiązane na zwykłym konopnym sznurku, którego koniec uwiązany jest do palika wbitego w ziemię. Słoniowe maleństwo może się swobodnie poruszać tylko w promieniu kilku metrów. Całymi miesiącami. Słoń nie wie, kiedy dorośnie, że jest silniejszy od sznurka - w okresie dorastania ten sznurek okazywał się zawsze mocniejszy. Słoń nie zdaje sobie sprawy ze swojej, tak oczywistej dla innych - siły. Teraz trzeba byłoby słonia przetrenować, by uzmysłowił sobie, że jest w stanie zerwać to, co go wiąże.


Przeegzaminuj własne limity i sprawdź, w jaki sposób zostały one wyznaczone. Pora na to, by sobie uświadomić, że nie ma sznurka, którego nie jesteś w stanie zerwać!


Anatomia zmiany


Co się dzieje na początku każdego roku? - Masz nowe postanowienia oczywiście. Także przez pierwszych kilka tygodni na każdym kroku masz kłopot z pisaniem poprawnej daty.


Co się stanie, kiedy przesuniesz kosz na śmieci z prawej strony biurka na lewą? Będziesz rzucać przez pewien okres czasu wszystkie zbędne papierzyska na podłogę w to miejsce, gdzie kiedyś był kosz. Ktoś kiedyś wyliczył, że zajmuje nam około trzech tygodni przyzwyczaić się do tej drobnej zmiany!


Nie da się w ciągu tygodnia pozbyć wszystkich kompleksów, limitów, które były formowane latami przez ciebie, twoich przyjaciół, rodziców, nauczycieli. Nie odzyskasz pełnej wiary w siebie w ciągu tygodnia. Proces polubienia się to dłuższa procedura. Jeśli jednak będziesz stosować się do poniższych rad, efekty nie dadzą na siebie długo czekać.


1. Zrób remanent osobisty


o Pozwól sobie na brak skromności w stosunku do samego siebie! Spójrz w lustro. Może nie jesteś materiałem na Miss albo Mister Universum, ale wyglądasz całkiem dobrze. Mogę się założyć, że masz oczy w odpowiednim miejscu, uszy też. A to się nazywa miła powierzchowność!


o Być może nie zostaniesz laureatem Nagrody Nobla - ale z twoim intelektem jest też całkiem dobrze, prawda? Sam wiesz, że sroce spod ogona nie wypadłeś!


o Teraz zrób listę swoich zalet. Możesz poprosić przyjaciół, by powiedzieli ci za co cię lubią. Zapisz te cechy na karteczce, noś przy sobie tę listę i czytaj od czasu do czasu. Szczególnie wtedy, kiedy napada cię atak zwątpienia.


o Zrób także listę swoich zwycięstw. Ten spis może zawierać wydarzenia od dzieciństwa do dzisiaj - wszystko, co sam zdobyłeś i co dało ci poczucie satysfakcji. Począwszy od tego, że pokonałeś strach i nauczyłeś się jeździć na rowerze albo pływać, przez zaliczenie tego trudnego egzaminu, o którym wciąż jeszcze pamiętasz do momentu... - co było twoim największym zwycięstwem? Sam wiesz, prawda? Zapisz to właśnie tu, bo ta lista będzie ci wciąż przypominać, że jesteś w stanie zwyciężać!


2. Uśmiechaj się!


Do siebie i do innych. Jeśli się uśmiechasz do kogoś, kto ten uśmiech odwzajemnia, czujesz się wspaniale, prawda? A więc uśmiechaj się jak najczęściej! Rozsiewaj dobre samopoczucie - to murowane, że dostaniesz w zamian to, co z siebie dasz (choć niekoniecznie od tej samej osoby!).


Sprawdzaj często w lustrze, czy się uśmiechasz. Brzmi idiotycznie, ale to naprawdę przypomina! - niektórzy z nas mają bardzo dyskretny (czytaj: niewidoczny) uśmiech, a chodzi o to, żeby uśmiech pokazać na zewnątrz. Nie bój się uśmiechnąć do ekspedientki i innych osób w sklepie albo w tramwaju. Uśmiech wprawia w dobry nastrój ciebie i innych!


A jeśli ktoś nie odpowie ci uśmiechem na uśmiech - uśmiechnij się jeszcze raz. Tym razem z pobłażaniem i z dumą, bo masz prawo do tego, by być z siebie dumnym!


3. Idź na pozytywną dietę


Otaczaj się pozytywną literaturą. Czytaj wywiady z ludźmi wartych podziwu, życiorysy ludzi, w których ślady chciałbyś pójść. Przeczytaj przynajmniej jedną inspirującą książkę na miesiąc - jest ich pełno w polskich księgarniach, nie wspominając już o krajach zachodnich. Czytaj o ludziach, którzy doszli do wielkich rzeczy mimo ogromnych przeciwności losu - wtedy sobie uzmysłowisz, że twoje zwątpienia są łatwo uleczalne, a możliwości większe niż wielu innych.


4. Rozpraw się ze swoim strachem


Jednym z największych powodów, dla których ludzie nie mają dobrego wyobrażenia o sobie, jest strach, który nie pozwala im na to, by sięgnąć po więcej. Boją się porażki, ryzyka, odmowy innych, ośmieszenia. Jest tylko jeden sposób na pozbycie się takich obaw - rób to, czego się obawiasz najbardziej!


Wiara we własne siły przychodzi z praktyką. Czego się najbardziej boisz? Na przykład jeśli się obawiasz zabierania głosu w obecności wielu osób - staraj się włączać w jak największą ilość dyskusji w coraz to większym gronie (przygotowując się jednak zawczasu).


Jeśli boisz się porażki, nie jesteś sam. Wszyscy ludzie sukcesu mają jakieś obawy - potrafią je jednak pokonywać. Ludzie odważni to nie ci, którzy nie odczuwają strachu - odwaga polega na tym, by zrobić to, co się powinno zrobić, pomimo strachu. Strach sam w sobie jest zjawiskiem pozytywnym, bo ochrania nas przed zbytnią brawurą i zmusza do przygotowania do akcji.


Rób często to, czego się najbardziej boisz - a wkrótce się przekonasz, że nagle przestałeś się tego bać!


5. Z jakim przestajesz...


Przyjrzyj się swoim znajomym. Od ludzi, z którymi przebywasz, przejmujesz sposób myślenia, sposób wyrażania się, ubierania, patrzenia na świat. Pod wpływem otoczenia kształtujesz poglądy i uprzedzenia. Psycholodzy udowodnili, że nawet stopień inteligencji jest uzależniony od wpływu środowiska!


Unikaj więc ludzi, którzy cię wciąż krytykują i przypominają ci, czego nie będziesz w stanie osiągnąć, bo właśnie ich wpływom nie chcesz ulegać! Szukaj towarzystwa tych, którzy są entuzjastyczni i pełni optymizmu, z tymi, którzy sami chcą osiągnąć w życiu wiele. Ludzie, którzy odnoszą sukcesy, najczęściej są także zainteresowani sukcesami innych. Ci właśnie najprawdopodobniej pomogą ci rozwinąć skrzydła.


Z jakim przestajesz, takim się stajesz.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Po śmierci będzie za późno






Świat byłby chyba pełen ludzi sukcesu, gdyby tylko ludziom starczało wytrwałości. Niestety, większość przedwcześnie składa broń. Gdzieś około pięćdziesiątki ludzie zwalniają tempa, mówią "już za późno, zaprzepaściłem swoje szanse" i sami usuwają się w cień, nie wiedząc nawet, jak blisko powodzenia się znaleźli. Po sześćdziesiątce nie oczekują już w życiu niczego; wydaje się im, że za późno już na optymizm, na entuzjazm. Świat przestaje ich intrygować. Przestają się uczyć i zastygają jak wyrzeźbieni w swoich starych poglądach i przyzwyczajeniach.


Podczas kiedy jedni ludzie rezygnują z życia na długo przed śmiercią, inni nigdy się nie poddają. Wciąż stać ich na to, by odkrywać w sobie coś nowego. Wiedzą, że życie to szkoła, której się nigdy nie kończy; nie ma przecież absolwentów szkoły życia! Można przechodzić w tej szkole do coraz to wyższej klasy i gromadzić wiedzę w nieskończoność, ale nie starczy nikomu życia, by nauczyć się wszystkiego, co warte do nauczenia.


W szkole życia nie wręcza się dyplomów, ale im dłużej, im bardziej intensywnie się uczymy, tym większe szanse mamy na to, by wreszcie się nam w życiu udało. Weźmy na przykład tego zaniedbanego mężczyznę: z pozoru niczego nie można od niego oczekiwać. Jest w wieku, który wielu ludzi nazywa już "u schyłku życia". Ma 58 lat. Przez całe życie zmagał się z przeciwnościami losu. Jest inwalidą, w czasie wojny stracił jedną rękę. Chwytał się już najprzeróżniejszych prac, ale w niczym mu się nie powiodło. Stale był i jest w długach; z prawem jest też na bakier, często odbywał kary w więzieniu. Czy chciałbyś zamienić swoją przyszłość na przyszłość tego człowieka? Wątpliwe. Oto jednak pod wpływem kaprysu albo w wyniku chwilowego natchnienia twórczego, a może po prostu w wyniku jeszcze jednej próby zarobienia pieniędzy, mężczyzna ten postanawia napisać książkę. Szalony, prawda? Kiedy zaś skończy pisać, okaże się, że jest to prawdziwe dzieło sztuki, które będzie mieć niewiele równych sobie w światowej literaturze. Przez następne 350 lat jego książka zostanie przetłumaczona na wszystkie możliwe języki, bo ten były więzień to hiszpański pisarz Cervantez. Ta książka to "Don Kichot".


Nie wmawiaj sobie, że za późno na próby, na dostosowywanie się do nowości, na naukę życia. Młodość to nie tyle forma fizyczna, ile sposób myślenia. Tak naprawdę tylko od ciebie zależy, czy ją zachowasz. Ci, którzy pozostają młodzi do końca życia, to ludzie, którzy nigdy nie przestają szukać nowych dróg. Zdają sobie sprawę z tego, że daleko im do doskonałości, stale starają się poszerzyć swój sposób myślenia i nie pozwalają się więzić swoim starym nawykom. Zauważają, że świat się wciąż zmienia i starają się do tego nowego świata dostosować.


Nie jest to wcale łatwe. W pewnym stopniu wszyscy jakoś, chcąc nie chcąc, zawężamy stale swoje horyzonty. Kiedy na przykład specjalizujemy się w jednej dziedzinie, która nas szczególnie interesuje - automatycznie poświęcamy mniej uwagi innym. Z biegiem lat udaje nam się wreszcie sprecyzować swoje poglądy; niestety - jesteśmy z nich tak dumni, że kiedy świat dokoła nas się zmienia, często nie stać nas na to, by te poglądy zrewidować.


Nawet kiedy odnosimy większy sukces, może okazać się on pułapką. Stajemy się raptem bardzo wygodni i z czystego lenistwa życiowego osiadamy na laurach. Jakże łatwo dajemy się sami sobie przekonać, że jest z tym nam dobrze.


A przecież to nieprawda! Kiedy zmniejsza się różnorodność naszego życia, kurczy się też jego jakość. To właśnie stałe poznawanie podnieca i odnawia nasze siły, pozwalając nam zachować młodość i witalność. Brak tej różnorodności powoduje lenistwo życiowe; postarza i skazuje ludzi na nudę, a co za tym idzie - na niezadowolenie, na swego rodzaju śmierć za życia.


Więc nigdy nie przestawaj się uczyć. Niezależnie od tego, w jakim jesteś wieku i w jakiej formie fizycznej, życie ma ci ogromnie wiele do zaoferowania. Więcej niż jesteś sobie w stanie wyobrazić. I pamiętaj, że nigdy nie jest za późno. Nigdy! Za późno jest po śmierci!


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Życia!






Inny rodzaj cierpliwości






Żyjemy w bardzo niecierpliwych czasach. Ludzie oczekują natychmiastowych zmian, domagają się szybkich rezultatów. Do tej szybkości przyzwyczaił nas dwudziesty wiek. Przekręcamy kontakt i natychmiast zapala się światło. Naciskamy wyłącznik w telewizorze i natychmiast widzimy coś na ekranie. Podnosimy słuchawkę telefonu, wykręcamy numer i możemy od razu usłyszeć głos osoby na drugim końcu świata...


Nasz samochód startuje zaraz po przekręceniu kluczyka w stacyjce i może nas zawieźć natychmiast tam, gdzie chcemy (OK, chyba że nie! - ale generalnie rzecz biorąc możemy tego oczekiwać).


Jednak trzeba czasu, by zdobyć sukces w jakiejkolwiek dziedzinie. Przyjrzyj się znakomitym atletom, biznesmenom, pisarzom, aktorom, profesorom. Mogłoby się wydawać, że sukces spadł na nich znienacka, bo nagle czytamy w gazetach o ich osiągnięciach. Jednak zanim dostali te wieńce laurowe, upłynęły lata pracy i poświęceń. I lata cierpliwości w realizacji planów. Powodzenie nie jest szybkim rezultatem jakiegoś określonego działania. Powodzenie przychodzi tylko do wytrwałych.


Ludzi można podzielić na trzy grupy.


Pierwsza grupa to ci, którzy stosują w życiu maksymę "teraz albo nigdy". Kiedy zamówią coś w restauracji, chcą potrawę mieć natychmiast. Kucharz nie zaczął jeszcze gotować, a oni już dzwonią widelcem o talerz. Kiedy coś, co im obiecano, się odwlecze, wpadają w złość. Sami robią wszystko bardzo szybko. Szybko podejmują decyzje, szybko myślą, szybko mówią.


Kiedy z kimś rozmawiają, często wpadają rozmówcy w słowa, nie mogąc się doczekać kiedy skończy. Szybkość jest dla nich tak ważna, że często w imię szybkości poświęcają jakość. Wydaje im się, że szybkie wykonanie ma zawsze tak wielkie zalety, że braków nie warto zauważać. Nawet jeśli są to ludzie ze sporym wykształceniem, z ogromnymi zdolnościami i z doskonałym przygotowaniem zawodowym - mijają się jakoś z sukcesem (mimo że stwarzają na zewnątrz pozory sukcesu).


Często ryzykują i chwytają się jakiejś okazji, ale równie często rezygnują za wcześnie, bo nie widzą natychmiastowych efektów.


Druga grupa to ludzie ogromnie cierpliwi. Ich mottem jest "Co ma być, to będzie". Czekanie ich wcale nie męczy, na pewno nie wścieka. Mówia, że na wszystko przyjdzie czas. Jeśli nie zdążą zrobić czegoś dzisiaj - zawsze przecież będzie jutro. Ci ludzie, uzbrojeni w cierpliwość, nie lubią nowości i boją się ryzyka. Nie zabierają się za żadne nowe okazje. Dopiero, kiedy wielu się uda w jakiejś dziedzinie, podążają ostrożnie ich śladami.


Życie cierpliwych ludzi jest spokojne, pozbawione niespodzianek. Z biegiem czasu staje się łatwe do przewidzenia i dość nudne.


Trzecia grupa to ludzie aktywnie cierpliwi. To inny rodzaj cierpliwości. Taki, który sprzyja sukcesowi. Ludzie z tej grupy wiedzą, że niecierpliwość nie popłaca. Zdają sobie sprawę z tego, że pewne rzeczy wymagają czasu, ale... zrobią wszystko, co w ich mocy, by wykorzystać czas maksymalnie.


Ci ludzie ważą swoje decyzje, ale ich nie odwlekają. Na wykonastwo rezerwują sobie sporo czasu, ale jeśli się już czegoś podejmą, nie odkładają na jutro niczego, co powinno być zrobione dzisiaj. Można na nich polegać jak na Zawiszy, że zapną sprawy w terminie.


Do której grupy się zaliczasz? Ma to ogromny wpływ na twój sukces życiowy. Jeśli rozpoznałeś siebie w grupie pierwszej albo w drugiej - nie jesteś sam. Zaliczasz się do większości. Czy chciałbyś jednak być taki, jak większość?


Jeśli nie, to postaraj się zmienić swoje nastawienie do życia, tak byś znalazł się w tej trzeciej grupie. W przeciwnym wypadku stale ograniczasz swoją szansę na trwałe powodzenie.


Kiedyś ludzie wybiorą się w inne galaktyki, wymyślą lekarstwa na dziś nieuleczalne choroby. Czasy staną się jeszcze bardziej niecierpliwe. Ale jedno się chyba nigdy nie zmieni. Sukcesy będą osiągane w dalszym ciągu przez tych, którzy aktywnie i cierpliwie będą czuwać nad swoimi planami.


Wanda Loskot

-----------------------
Wanda Loskot mieszka na stałe w USA, gdzie jest doradcą do spraw rozwoju biznesu. Odwiedź jej strony internetowe AkademiaSukcesu.com i SukcesTwojejFirmy, gdzie znajdziesz więcej podobnych artykułów - możesz się tam nawet zapisać na bezpłatny Kurs Planowania Swojego Życia!